Travelplanet.pl, zajmujący się dystrybucją usług turystycznych przez internet i stacjonarne punkty obsługi klientów (POK-i), chce w 2007 r. rozwijać się w szybkim tempie. W bieżącym roku dynamika powinna wynieść 70 proc., co oznacza wzrost wartości sprzedanych wycieczek i biletów do 70 mln zł, a tegorocznych przychodów (marża od świadczonych usług) - do ponad 25 mln zł w porównaniu z 16,5 mln zł w 2005 r. - W przyszłym roku zamierzamy na bazie "starego" biznesu zwiększyć obroty o połowę. Do tego dojdzie sprzedaż generowana przez nowe POK-i i przychody firm, które chcemy kupić - mówił Tomasz Moroz, prezes Travelplanet.pl. Wrocławska firma ma obecnie osiem POK-ów. Do końca roku chciała uruchomić cztery kolejne. - Zdążymy otworzyć dwa. Dwa następne "przejdą" na 2007 r. - wskazał prezes. Na koniec przyszłego roku sieć ma liczyć 30 POK-ów (część będzie działać na zasadzie franczyzy).
Travelplanet.pl zakończył już badanie jednej spółki w Polsce i bada dwie kolejne. - Przedsiębiorstwa sprzedają usługi turystyczne komplementarne do naszych. Są rentowne, choć jedno z nich będzie wymagać dofinansowania - wyjaśnił prezes. Travelplanet.pl sfinansuje przejęcia ze środków własnych. Ma na ten cel 6 mln zł gotówki. Pierwsza transakcja może zostać sfinalizowana jeszcze do końca listopada. Kolejne dojdą do skutku w następnych miesiącach.
"Turystyczna" firma równolegle pracuje nad wejściem na czeski rynek. - Przyglądamy się podmiotom działającym za południową granicą. Prowadzimy rozmowy z wybranymi spółkami. Planujemy w I kwartale zamknąć operację - powiedział T. Moroz. Inaczej niż w przypadku polskich przejęć Travelplanet.pl chce kupić w Czechach firmę świadczącą pełną paletę usług turystycznych. Wielkość projektu będzie większa niż inwestycji w naszym kraju. Dlatego spółka będzie musiała sięgnąć po zewnętrzne finansowanie. - Rozważaliśmy, czy emitować nowe akcje, czy zwiększać zadłużenie. Wygląda na to, że zdecydujemy się na wypuszczenie obligacji i w ten sposób unikniemy rozwodnienia kapitału - oznajmił prezes.
Źeby lepiej kontrolować szybki rozwój spółki, zarząd przedsiębiorstwa zwiększy się o nową osobę (obecnie zasiada w nim tylko prezes). Firma wypuści również akcje w ramach programu motywacyjnego. - Emisja nie przekroczy kilku procent kapitału. Uprawnione osoby będą kupowały akcje z niewielkim dyskontem w stosunku do kursu giełdowego - podsumował T. Moroz.