Prawie 100 milionów dolarów będzie musiał zwrócić nowojorskiej giełdzie NYSE jej były prezes Richard A. Grasso.
Sąd stanu Nowy Jork przychylił się do wniosku prokuratora generalnego Eliota Spitzera i uznał, że Grasso nie dopełnił obowiązków i nie poinformował władz giełdy o wysokości zarobków. Wynagrodzenia byłego prezesa rosły w zawrotnym tempie, osiągając wartość 187 milionów dolarów, a prokuraturze udało się udowodnić, że członkowie rady nadzorczej nie wiedzieli do końca, ile naprawdę zarabia Grasso.
Grasso pożegnał się ze stanowiskiem trzy lata temu. Krytykowano go za brak reform NYSE, która zbyt wolno przystosowywała się do technologicznej rewolucji na globalnych rynkach kapitałowych. Gwoździem do trumny okazało się jednak ujawnienie wysokości jego wynagrodzenia.
To niejedyna niemiła niespodzianka, jaka może spotkać Grasso. W tej samej sprawie sąd ma orzec, czy 80 milionów dolarów otrzymane przez prezesa NYSE w latach 1999-2001 mieściło się w granicach rozsądku dla instytucji nienastawionej na zysk, jaką była do czasu upublicznienia nowojorska giełda. Naruszenie prawa o spółkach not-for-profit to podstawowy punkt aktu oskarżenia przygotowanego przez Spitzera.
Adwokaci byłego szefa NYSE zapowiedzieli odwołanie się od decyzji sędziego Charlesa Ramosa. O sprawie Grasso będzie więc jeszcze głośno przez dłuższy okres.