Inwestorzy z zapartym tchem obserwują rosnącą liczbę otwartych pozycji (LOP). Tylko w ostatnim tygodniu na serii wygasającej w grudniu przybyło prawie 8 tys. nowych pozycji i LOP na tej jednej serii wynosi aż 64 368 szt. (FW20Z6 to kontrakt terminowy na WIG20, wygasający w trzeci piątek grudnia). Na ten temat ostatnio można było usłyszeć wiele teorii i prognoz z nim związanych, ale, niestety, wszystkie należy traktować jak spiskowe teorie dziejów. Wynika to z faktu, że ani Giełda Papierów Wartościowych, ani Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych nie publikują raportów o liczbie otwartych pozycji na rynku terminowym przez poszczególne grupy inwestorów.
W USA wszystko jawne
Taka publikacja nie byłaby polskim wymysłem, gdyż na rynku amerykańskim funkcjonuje od ponad 40 lat. Tak zwany COT ("Commitments of Traders report ") publikowany jest przez Commodity Futures Trading Commission. Z początku zaangażowanie poszczególnych inwestorów poznawano raz na miesiąc. Potem od 1992 r. dane spływają co dwa tygodnie, a od 2000 r. ogłaszane są w każdy piątek. Dla amerykańskiego inwestora publikacja tych informacji jest tak oczywista, jak dla nas wartość obrotów. Raporty pokazują nie tylko udział inwestorów instytucjonalnych (arbitraż, hedging) w porównaniu do głównie spekulujących inwestorów indywidualnych. Można też poznać, jaka jest struktura portfela poszczególnych grup - tzn. czy dominują krótkie czy długie pozycje.
Oprócz tego, że to dobry wskaźnik nastroju, to - w odniesieniu do GPW - nikogo nie trzeba przekonywać, jak wartościowa byłaby teraz informacja o roli, jaką odgrywają na naszym rynku terminowym choćby tylko arbitrażyści.
Na razie są wyłącznie pytania bez odpowiedzi. Czy to właśnie jedynie za sprawą arbitrażu mamy rekordowy LOP? Czy oznacza to ogromną liczbę długich pozycji w rękach indywidualnych inwestorów? A może to nie arbitraż nakręca wzrost LOP, a jest on tylko wynikiem otwierania ogromnej liczby długich pozycji (czytaj: dominacji optymistów) przez resztę inwestorów, co rozciąga bazę na plusy? No i najważniejsze - jeśli przyjmiemy, że arbitraż ma duży udział, to kto długie pozycje otwiera w takiej rekordowej liczbie? Fundusze wykorzystujące arbitraż niczym nie ryzykuj, kupując akcje i sprzedając kontrakty. Natomiast druga strona rynku bierze na siebie spore ryzyko.