Reklama

Ukraińcy ratunkiem dla polskiego budownictwa

Polski rząd chce częściowo otworzyć nasz rynek przed firmami ze Wschodu

Publikacja: 24.10.2006 08:36

Resort budownictwa chce ułatwić polskim firmom budowlanym zatrudnianie pracowników zza wschodniej granicy - poprzez zatrudnianie przedsiębiorstw z tamtych stron. Ma to przyspieszyć m.in. budowę mieszkań. - Współpracujemy z ministerstwem pracy nad rozszerzeniem listy zawodów wymienionych w rozporządzeniu z 30 sierpnia 2006 r. o wykonywaniu pracy przez cudzoziemców bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę - mówi Elżbieta Janiszewska-Kuropatwa, wiceminister budownictwa. - Obecnie te przepisy nie obejmują branży budowlanej, a dostajemy coraz więcej sygnałów, że w Polsce zaczyna brakować wykwalifikowanych pracowników w tym sektorze - wyjaśnia.

Legalnie, nie "na czarno"

Ministerstwo chce, żeby polskie firmy same pozyskały pracowników zza wschodniej granicy. - Zawarcie kontraktu z zagranicznym przedsiębiorstwem budowlanym pozwoliłoby mu wykonywać roboty na terenie Polski. Wówczas pracownicy z sąsiednich krajów mogliby legalnie pracować u nas przez cały czas obowiązywania kontraktu - tłumaczy wiceminister. Zastosowanie podobnego rozwiązania umożliwiło polskim firmom wejście na rynek niemiecki.

Kiedy pomysł resortu mógłby zacząć funkcjonować? - Na razie przeprowadzamy wstępne konsultacje. Zwróciliśmy się z wnioskiem do izb gospodarczych, aby oszacowały one skalę niedoboru zatrudnienia. Staramy się, aby nowe regulacje mogły zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku - mówi E. Janiszewska-Kuropatwa.

Pomysł jest dobry

Reklama
Reklama

Przedsiębiorcy są zadowoleni z pomysłu resortu. - Otwarcie rynku dla pracowników ze Wschodu jest w tym momencie konieczne - uważa Roman Nowicki, prezes Kongresu Budownictwa Polskiego. - Brakuje nam polskich robotników, zwłaszcza tych wykwalifikowanych, bo masowo wyjeżdżają za granicę. A zatrudnienie cudzoziemców w branży budowlanej jest teraz bardzo trudne. Trzeba jechać za granicę, samemu szukać odpowiednich ludzi - stwierdza.

Podobnego zdania jest Edward Szwarc, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa oraz prezes Instalexportu. - Biorąc pod uwagę to, co się stało na krajowym rynku budowlanym po wejściu Polski do UE, ten pomysł można ocenić tylko pozytywnie. Pod warunkiem, że zagraniczne firmy będą podwykonawcami, a nie będą nam odbierać kontraktów - ocenia. Dodaje, że wiele firm budowlanych obecnie ma problemy z realizacją umów, bo - jak mówi - "nie ma kim robić". - Problemu nie rozwiąże się za pomocą szkolnictwa, bo szkoły budowlane zostały skutecznie zniszczone. Nie mamy innego wyjścia i musimy sięgnąć po pracowników z zagranicy - dodaje. O tym, że firmy budowlane już "na czarno" zatrudniają pracowników z zagranicy, świadczą dane wojewódzkich urzędów pracy. W tym roku złapano na terenie Mazowsza ponad 220 nielegalnie zatrudnionych cudzoziemców.

Nie widać końca

wzrostu płac

Brak pracowników powoduje gwałtowny wzrost wynagrodzeń w budownictwie. Z danych GUS wynika, że w II kwartale bieżącego roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w tej branży wyniosło 2494,84 zł brutto, czyli o 9,2 proc. więcej niż rok wcześniej i o 7,2 proc. więcej niż w I kwartale. Przedsiębiorcy budowlani przyznają, że muszą zwiększać płace, by zatrzymać swoich pracowników w kraju. To powoduje, że od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej płace wzrosły średnio o 40-50 proc., a w przypadku niektórych stanowisk nawet o 100 proc. O podobnych problemach mówią także coraz częściej przedstawiciele branży drogowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama