Większość inwestujących za granicą funduszy, które są dostępne na polskim rynku, szuka zysków w USA lub Europie Zachodniej. Polacy są jednak przyzwyczajeni do wysokich stóp zwrotu. Trudno się im dziwić - w ciągu ostatnich 12 miesięcy najlepszy polski fundusz akcji zarobił prawie 75 proc. Takie stopy zwrotu są osiągalne tylko na dynamicznie rosnących rynkach - tzw. rynkach wschodzących (patrz tabela). Największe gospodarki zaliczane do tej właśnie kategorii znajdziemy w Azji - Chiny rozwijają się w tempie 10 proc. rocznie, a PKB Indii rośnie o 6-8 proc. rocznie. Trzeba przy tym pamiętać, że oba te kraje liczą łącznie 2,4 mld mieszkańców, którzy wciąż jeszcze nie realizują swoich potrzeb konsumpcyjnych na takim poziomie, jak mieszkańcy krajów rozwiniętych. Potencjał azjatyckich tygrysów jest więc wciąż ogromny.
Na polskim rynku dostępnych jest już ok. 30 funduszy inwestujących w Azji, z czego jedna czwarta działa na rynku japońskim. Japonia jest jedynym azjatyckim krajem, który jest zaliczany do krajów rozwiniętych. Co więcej, od kilkunastu lat gospodarka japońska znajduje się w stagnacji. Nie przeszkadza to, oczywiście, funduszom zarabiać na tym rynku, jednak skala zysków jest niższa niż na szybko rosnących rynkach azjatyckich tygrysów.
Najszerszą ofertę azjatyckich funduszy mają Franklin Templeton Investments oraz BlackRock Merrill Lynch Investment Managers (1 października MLIM połączył się z firmą BlackRock). Azjatyckimi funduszami Templetona (z wyjątkiem funduszu indyjskiego) zarządza Mark Mobius z Singapuru - światowy guru rynków wschodzących, zarządzający ponad 30 miliardami dolarów w Azji, Rosji czy Ameryce Łacińskiej. Od niedawna w rodzinie Templetona jest także fundusz akcji indyjskich - tylko w ciągu ostatniego miesiąca fundusz ten zarobił prawie 6,5 proc.
Flagowy okręt Templetona - fundusz Asia Growth Fund, dysponujący aktywami w wysokości 4,3 mld dolarów, w ciągu roku zarobił blisko 31, a przez trzy lata 82 proc., dzięki czemu uzyskał 4 gwiazdki w ratingu Standard & Poor?s oraz rating jakości zarządzania AA (patrz ramka). W portfelu funduszu znajduje się ponad 80 spółek, a największe udziały mają chińskie przedsiębiorstwa z sektora naftowego - Petrochina i China Petroleum (łącznie 15 proc. portfela).
Nie tylko giganci mają się jednak czym pochwalić. W ofercie Raiffeisen Bank Polska znajdziemy fundusz Raiffeisen Aktien Eurasien. Fundusz inwestuje w Chinach, Indiach, lecz także Rosji (30 proc. aktywów) oraz w Turcji (10 proc. aktywów). Jest to jeden z niewielu funduszy dostępnych w Polsce tak aktywnie działających na wyjątkowo szybko rosnącym ostatnio rynku rosyjskim. W ciągu trzech lat fundusz Raiffeisena wypracował aż 130 proc., a w ciągu ostatniego roku dał zarobić blisko 50 proc. Zarządzający fundusze stawiają na sektor bankowy i telekomunikacyjny (China Mobile, debiuty giełdowe chińskich banków), w Rosji inwestują w spółki surowcowe (Łukoil, Gazprom). Od agencji S&P fundusz otrzymał pięć gwiazdek.