Różnica między maksimum a minimum indeksu WIG20 wynosiła pół godziny przed zamknięciem notowań 21,15 pkt. Porównywalnie niska rozpiętość w tym roku notowana była jedynie dwukrotnie. W dniu 13 stycznia wyniosła 22,64 pkt, a 5 października 18,47 pkt. To pokazuje skalę wczorajszego marazmu. Cała uwaga inwestorów od początku sesji skoncentrowała się na debiucie spółki Dom Development. Szybko weszliśmy w przerabianą już w poniedziałek konsolidację na WIG20, a największe rozczarowanie tym faktem widać było na kontraktach, które liczyły nie tylko na odwzorowanie mocnego wzrostu amerykańskich indeksów, ale też na koszyki kupna ze strony funduszy wykorzystujących arbitraż. Niestety, nic poza debiutantem nie interesowało wczoraj zarządzających w największych funduszach. Wśród mniejszych inwestorów emocje związane z akcjami dewelopera są nieco mniejsze, bo imponujący wzrost zapewne pogłębił tylko rozgoryczenie skalą redukcji.
Ciekawostką sesji były dane o wrześniowej sprzedaży detalicznej i bezrobociu, które były wyraźnie powyżej rynkowych oczekiwań. To dobre informacje z punktu widzenia GPW, gdyż potwierdzają pozytywny obraz polskiej gospodarki, przy jednoczesnym braku zmiany konsensusu co do terminu kolejnych podwyżek stóp. Warto przy okazji tych danych podkreślić bardzo korzystny trend na rynku pracy, gdyż często te dane są bagatelizowane. Podobnie większej uwagi rynek z reguły nie przywiązuje do inflacji bazowej, ale tutaj żadnej niespodzianki wczoraj nie było (1,4 proc.).
Dzisiejsza sesja również zapowiada się mało pasjonująco. Niezależnie od wyniku sesji w USA inwestorzy w Europie będą czekać na decyzję i komunikat po posiedzeniu FOMC, a u nas dodatkowo na decyzję RPP i jej konferencję rozpoczynającą się pod koniec sesji. Jedyna nadzieja w porannej publikacji TP, która w przypadku dużej niespodzianki może przesądzić o nastrojach.
Taki impuls wystarczy, nawet jeśli będzie oparty tylko na emocjach (odchyleniu od prognoz), a nie obiektywnej ocenie fundamentów spółki, gdyż w przypadku ostatnich sesji, dobre lub złe nastroje (czytaj: poziom bazy), ustalają kierunek koszyków zleceń. Średnia z prognoz zebranych przez Reutera pokazuje zysk netto w III kw. na poziomie 561 mln zł przy najniższej prognozie 481 mln zł oraz najwyższej 685 mln zł. Ja jestem w gronie pesymistów.