Koncern CEZ dobrze zaczął przygodę z polskim rynkiem kapitałowym. Liczy też na powodzenie na rynku energetycznym. Zapowiada duże inwestycje.
Zwarci i gotowi
Do obrotu weszły wczoraj tylko "stare" papiery CEZ-u, od kilku lat notowane na giełdzie w Pradze. Czeski koncern nie skorzysta więc z pieniędzy od polskich inwestorów. Nie szkodzi. - Dysponujemy 7 mld euro wolnych środków na inwestycje w regionie - zaznaczył Roman Martin, prezes CEZ-u. Dlatego spółka nie planuje na razie podwyższenia kapitału, mimo zachęt ze strony prezesa GPW. - Nasz rynek ma w tej kwestii duży potencjał - podkreślił Ludwik Sobolewski. R. Martin zapewnił jednak, że jeśli w przyszłości CEZ będzie potrzebował kapitału, na pewno skieruje uwagę na Warszawę.
Prezes CEZ-u nie kryje, że najważniejszym dla firmy rynkiem w regionie jest Polska. Dlatego uważnie przygląda się naszym aktywom energetycznym. - Jesteśmy nimi zainteresowani i zawsze gotowi do rozmów. W tej kwestii konieczna jest jednak decyzja polskiego rządu - mówił R. Martin. Wiadomo, że Czesi chcą kupić jedną z konsolidowanych przez MSP grup energetycznych - Grupę Centrum. W jej skład, zgodnie z planem resortu skarbu, ma wejść Elektrownia Kozienice, Kopalnia Węgla Bogdanka i dystrybutor energii Enea. Wcześniej Czesi interesowali się również Zespołem Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.
W tej chwili CEZ kontroluje w Polsce elektrownię w Skawinie (75 proc. kapitału) i elektrociepłownię Chorzów Elcho (89 proc.).