Już jutro zaczynają obowiązywać przepisy, dzięki którym premier będzie mógł szybko wymienić obsadę kierowniczych stanowisk w urzędach centralnych. Teraz on sam będzie powoływał i odwoływał m.in. prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Urzędu Regulacji Energetyki czy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na liście wymienionej w ustawie znajduje się ponad 40 instytucji.
Nowe przepisy spowodują nie tylko zniesienie zasady, zgodnie z którą najważniejsze stanowiska w administracji publicznej były obejmowane w trybie kadencyjnym. Dzięki nim będzie też możliwe powołanie nowego prezesa czy jego zastępców bez ogłaszania konkursu. Wybór ma ułatwić premierowi tzw. państwowy zasób kadrowy. Docelowo grupa ta ma objąć ok. 5 tys. ludzi. W ustawie czytamy, że jest to "zbiór kandydatów na wysokie stanowiska państwowe".
Pracownicy niektórych urzędów już teraz czekają na odwołanie swoich szefów. Należy do nich Urząd Regulacji Energetyki. Jego obecny prezes, Leszek Juchniewicz, nie jest popierany w kręgach PiS. Z nieco innych powodów na wejście nowych przepisów czekają UOKiK i PARP. Kadencje prezesów tych instytucji już się skończyły. W PARP przeprowadzono nawet konkurs, którego wyników nie ogłoszono.
Przedstawiciele opozycji krytykują ustawę o państwowym zasobie kadrowym. Uważają, że PiS chce dzięki niej przeprowadzić czystki w urzędach. Zwracają również uwagę, że zwiększy to upolitycznienie administracji państwowej.