Reklama

Fed bardziej boi się inflacji niż spowolnienia

Federalny Komitet Rynku Otwartego pozostawił wczoraj na niezmienionym poziomie 5,25 proc. podstawową stopę procentową w USA

Publikacja: 26.10.2006 08:40

Po dwóch latach nieprzerwanych podwyżek stóp procentowych nadszedł czas na uważne przyjrzenie się ich skutkom. Przy czym, zdaniem kilku przedstawicieli zarządu Rezerwy Federalnej, którzy ostatnio wypowiadali się na ten temat, wciąż ryzyko wysokiej inflacji jest większe, niż niebezpieczeństwo wynikające z osłabienia tempa wzrostu gospodarczego. Przy takich nastrojach wszystko wskazywało na to, że Federalny Komitet Rynku Otwartego (FOMC) po raz trzeci z rzędu zdecyduje się na pozostawienie bez zmian podstawowej stopy. I tak się stało.

Inflacja wciąż groźna

Przez ciągłe podkreślanie groźby inflacji Fed studzi pojawiające się od jakiegoś czasu nadzieje na obniżenie stóp procentowych w pierwszej połowie przyszłego roku. Dość wyraźnie takie właśnie stanowisko zasygnalizował ostatnio wiceprezes banku centralnego Donald Kohn.

On i inni członkowie FOMC uważają bowiem, że widoczne pogorszenie koniunktury na rynku nieruchomości nie znajduje jeszcze odzwierciedlenia w innych działach gospodarki i że nadal podstawowym celem polityki pieniężnej Fed jest zapobieganie wysokiej inflacji. Najchętniej odwołują się przy tym do wskazań indeksu tzw. podstawowych wydatków konsumpcyjnych, a więc bez uwzględniania cen żywności i energii. Od czerwca do sierpnia wskaźnik ten wyniósł 2,4 proc., a więc mniej niż 2,7 proc. w poprzednich trzech miesiącach. Poprawa zatem jest, ale daleko niewystarczająca, bo zdaniem szefa Fed Bena S. Bernanke, inflacja w Stanach Zjednoczonych powinna wahać się w przedziale 1-2 proc.

Takiego poziomu nie udaje się utrzymać od 30 miesięcy i co gorsze w sierpniu wspomniana bazowa inflacja wyniosła 2,5 proc., co było największym miesięcznym wzrostem cen od kwietnia 1995 r. Od sierpnia do września o 16 proc. staniała w USA benzyna, ale nawet to nie przełożyło się na spadek inflacji. Inny wskaźnik używany do jej obliczania, bazowy indeks cen konsumpcyjnych, wzrósł we wrześniu o 2,9 proc. w porównaniu z takim samym miesiącem ub. r. Był to największy wzrost w stosunku rocznym od lutego 1996 r. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że gdyby ropa nie taniała, to Fed nie wahałby się ani chwili przed dalszym podnoszeniem stóp.

Reklama
Reklama

Wolniejsze tempo wzrostu

O tym, że od sierpnia stopy w USA pozostają na poziomie 5,25 proc., przesądza też to, że tamtejsza gospodarka dość wyraźnie zwolniła. Z prognoz analityków i ekonomistów wynika, że w minionym kwartale tempo wzrostu produktu krajowego brutto wyniosło zaledwie 2 proc., w porównaniu z 2,6 proc. w poprzednich trzech miesiącach i aż 5,6 proc. w pierwszym kwartale. Pierwsze rządowe szacunki tempa wzrostu będą opublikowane w najbliższy piątek.

Jakichkolwiek zmian w polityce pieniężnej można spodziewać się dopiero wtedy, gdy cała amerykańska gospodarka pójdzie w ślady rynku nieruchomości. Na razie nic na to nie wskazuje. Z najnowszej tzw. beżowej księgi Fed wynika, że w wydatkach konsumpcyjnych i popycie na usługi we wrześniu zaobserwowano nawet przyspieszenie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama