Po wcześniejszych ostrych spadkach notowania ropy naftowej już drugi tydzień "trzymają się" poziomu 60 dolarów za baryłkę. Wczoraj lekką zwyżkę cen wywołały m.in. informacje o pożarze w największej rafinerii w Indiach.
Hinduski koncern Reliance Industries zamknął dwie jednostki przetwarzające diesla. W konsekwencji pojawiły się obawy, że w Azji mogą wystąpić braki paliw, spotęgowane jeszcze zeszłotygodniową decyzją kartelu OPEC o zmniejszeniu dostaw ropy na światowe rynki.
Rynek mogły też zaniepokoić doniesienia agencji AFP, dotyczące planów kontynuowania przez Iran prac nad bronią jądrową, czemu ostro sprzeciwiają się Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Kraj jest czwartym
co do wielkości producentem ropy i już przy okazji wcześniejszych napięć spekulowano, że w reakcji na jakiekolwiek sankcje może ograniczyć dostawy surowca. Według AFP, Iran w tym tygodniu będzie testować nowe urządzenia służące do wzbogacania uranu.
Mimo niekorzystnych wieści, notowania ropy są w ostatnich dniach stabilne. Największym zaskoczeniem była decyzja o zmniejszeniu przez OPEC dostaw aż o 1,2 mln baryłek dziennie, zamiast spodziewanego jednego miliona. Rynek wątpi jednak, czy kraje członkowskie faktycznie zdecydują się na obniżkę dostaw, bo część państw, m.in. Indonezja, była temu niechętna. Redukcje miałyby zapobiec dalszym spadkom notowań ropy, które są teraz ok. jednej czwartej niższe niż