Reklama

Długie lata prac nad wielką chemią

Plany przekształceń własnościowych w zakładach wielkiej syntezy powstawały w kompletnym chaosie. Ministrowie skarbu i gospodarki nie potrafili opracować spójnego programu

Publikacja: 27.10.2006 08:48

Do takich wniosków doszła Najwyższa Izba Kontoli. Izba sprawdziła przebieg restrukturyzacji i przygotowań do prywatyzacji tzw. Wielkiej Syntezy Chemicznej, czyli sześciu firm z sektora chemii ciężkiej. Kontrola dotyczyła lat 2000-2004.

Jak zaznacza NIK, pierwsze projekty dotyczące WSCh pojawiły się już w 1995 r. Dopiero w 2004 r. administracja rządowa opracowała spójny i rzetelny plan prywatyzacji spółek z WSCh.

Dwa resorty, zero współpracy

Wcześniej wymyślano koncepcje i przedstawiano projekty, z których w praktyce nic nie wynikało. To w dużej mierze "zasługa" kolejnych ministrów skarbu i gospodarki. - Od samego początku przy pracach nad WSCh nie było żadnej spójności między działaniami ministra skarbu i ministra gospodarki - twierdzi Jacek Jezierski, wiceprezes NIK. Od 1997 r. przez kolejne cztery lata minister gospodarki próbował przedstawić Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów projekt programu "Wielka Synteza Chemiczna na lata 1995-2005". Dokument zmieniano kilka razy. Mimo to nigdy nie został on przyjęty przez rząd.

Kolejna strategia powstała w 2002 r. Zakładała konsolidację spółek z WSCh, a następnie ich prywatyzację. Zdaniem Izby, zamiast konkretnych rozwiązań, w planie przedstawiono jedynie ogólne koncepcje. Nie poparto ich na dodatek precyzyjnymi analizami i symulacjami.

Reklama
Reklama

Nafta Polska

nieprzygotowana

Za przygotowanie szczegółów programu restrukturyzacji i prywatyzacji miała odpowiadać Nafta Polska. - Ochota NP do wzięcia udziału w tym procesie wynikała głównie z chęci wzmocnienia własnej pozycji - uważa Jezierski. Zdaniem Izby, NP nie była przygotowana do opracowania programu dla WSCh. Nie miała ani wystarczającej wiedzy, ani doświadczenia. Najlepszym dowodem na to, w opinii NIK, jest fakt, że NP zleciła przygotowanie analiz na temat WSCh zewnętrznej firmie doradczej - Przekazanie zadań, dotyczących WSCh, Nafcie Polskiej nie miało żadnego celu. Było to wyłącznie stworzenie dodatkowego pośrednika między resortem skarbu a doradcami wynajętymi przez spółkę. To generowało tylko dodatkowe koszty - mówi Jezierski.

Zdaniem NIK, kilkanaście lat pracy nad WSCh szczęśliwie nie spowodowało znacznego pogorszenia się sytuacji finansowej poszczególnych spółek. Zakłady Azotowe Puławy i Zakłady Chemiczne Police są spółkami publicznymi. Z. Ch. Zachem i Z. Ch. Sarzyna wkrótce przejdą w ręce Ciechu. Dwie pozostałe firmy - ZA Tarnów i ZA Kędzierzyn - prawdopodobnie zostaną przejęte przez niemiecką spółkę PCC.

Zamiast badać,

wynajmują grunty

Reklama
Reklama

NIK skontrolowała także działalność jednostek badawczo-rozwojowych. Większość ze sprawdzonych przez Izbę placówek ma poważne problemy z utrzymaniem płynności finansowej. Większość z nich nie utrzymuje się dzięki podstawowej działalności. - Wynajmują budynki lub grunty, sporządzają ekspertyzy - wylicza Jacek Jezierski. Zysków jednak nie przeznaczają na rozwój. NIK przyjrzała się m.in. wypłacaniu wysokich premii pracownikom i kierownictwom. W efekcie Izba, po zakończeniu kontroli, zdecydowała się w kilku przypadkach na zawiadomienie prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Podejrzewano m.in. korupcję.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama