Do takich wniosków doszła Najwyższa Izba Kontoli. Izba sprawdziła przebieg restrukturyzacji i przygotowań do prywatyzacji tzw. Wielkiej Syntezy Chemicznej, czyli sześciu firm z sektora chemii ciężkiej. Kontrola dotyczyła lat 2000-2004.
Jak zaznacza NIK, pierwsze projekty dotyczące WSCh pojawiły się już w 1995 r. Dopiero w 2004 r. administracja rządowa opracowała spójny i rzetelny plan prywatyzacji spółek z WSCh.
Dwa resorty, zero współpracy
Wcześniej wymyślano koncepcje i przedstawiano projekty, z których w praktyce nic nie wynikało. To w dużej mierze "zasługa" kolejnych ministrów skarbu i gospodarki. - Od samego początku przy pracach nad WSCh nie było żadnej spójności między działaniami ministra skarbu i ministra gospodarki - twierdzi Jacek Jezierski, wiceprezes NIK. Od 1997 r. przez kolejne cztery lata minister gospodarki próbował przedstawić Komitetowi Ekonomicznemu Rady Ministrów projekt programu "Wielka Synteza Chemiczna na lata 1995-2005". Dokument zmieniano kilka razy. Mimo to nigdy nie został on przyjęty przez rząd.
Kolejna strategia powstała w 2002 r. Zakładała konsolidację spółek z WSCh, a następnie ich prywatyzację. Zdaniem Izby, zamiast konkretnych rozwiązań, w planie przedstawiono jedynie ogólne koncepcje. Nie poparto ich na dodatek precyzyjnymi analizami i symulacjami.