Przebieg sesji jest bardzo niejednoznaczny, a o wyższych poziomach kursów zdecydowały tak naprawdę nastroje na pozostałych emerging markets. Na rynkach rozgorzały bowiem spekulacje, czy czasami nie jest tak, że moment opublikowania komunikatu po październikowym posiedzeniu FOMC będzie tym, w którym zacznie się realizacja zysków na rozgrzanych do czerwoności amerykańskich parkietach, a odpływające stamtąd pieniądze powrócą choćby w części na zaniedbywane ostatnio rynki wschodzące. Wchodzimy przecież zaraz w najlepszy dla akcji okres (listopad - styczeń), co z jednej strony zachęca do ryzykownych
inwestycji w akcje, ale z drugiej trudno sobie wyobrazić
kontynuowanie z obecną dynamiką wzrostów na amerykańskich
parkietach. Ktoś musi przejąć pałeczkę.
Oczywiście taki scenariusz powrotu zagranicznych inwestorów pozostaje na razie w fazie spekulacji, gdyż choćby na GPW od prawie dwóch miesięcy próżno szukać w danych o przepływie globalnego kapitału zwiększającego aktywa zagranicznych inwestorów