Ceny metali rosły wczoraj na londyńskiej giełdzie, co po części było reakcją na komunikat po środowym posiedzeniu banku centralnego Stanów Zjednoczonych. Fed pozostawił bez zmian podstawową stopę procentową, uzasadniając to spowolnieniem wzrostu gospodarczego i utrzymywaniem pod kontrolą inflacji. Co ważne, Fed zapewnia, że amerykańska gospodarka będzie rozwijała się w "umiarkowanym" tempie, co oznacza ok. 2 proc. w skali rocznej. Zważywszy na jej rozmiary, a także na to, że USA zużywają najwięcej miedzi i aluminium po Chinach, były to argumenty wystarczające, by zwiększyć popyt na metale na londyńskiej giełdzie.
Aluminium drożało także dlatego, że jego zapasy we wrześniu spadły o 0,9 proc. w porównaniu z sierpniem. International Aluminium Institute poinformował wczoraj, że zapasy te wyniosły 1,6 mln ton. Przed rokiem wynosiły 1,78 mln ton, a więc były o ponad 10 proc. większe. Między innymi dlatego średnia cena aluminium w III kwartale była o 37 proc. wyższa niż w takim samym okresie przed rokiem.
Jedną z przyczyn drożenia aluminium są też coraz wyższe ceny energii. Dlatego kanadyjski koncern Alcan zdecydował się zainwestować 2,5 mld USD w budowę huty w Coega w Afryce Południowej.
Wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono na Londyńskiej Giełdzie Metali 2769 USD, o 5 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony czwartek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2740 USD za tonę.