W rosyjskim parlamencie powstał projekt utworzenia organizacji zrzeszającej byłe republiki ZSRR i kontrolującej tamtejsze rynki gazu. Autorzy planu przewidują również włączenie do sojuszu Iranu, pod warunkiem że ten rozwiąże problemy związane z programem budowy broni jądrowej. W efekcie w rękach tej struktury znalazłoby się 50 proc. światowych zasobów błękitnego paliwa.
Pozarządowe w rękach
państwa
Projekt kontroli branży gazowej oficjalnie zakłada zrzeszenie pozarządowych organizacji działających w branży gazowniczej z Rosji, Białorusi, Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Ukrainy i Mołdawii w strukturę zwaną w skrócie MANNGO. Przymiotnik "pozarządowy" to jednak iluzja, gdyż RGO (rosyjskie stowarzyszenie branżowe), organizacja, która ma stać się głównym ogniwem integrującym poszczególne kraje, zrzesza 97 proc. rosyjskich przedsiębiorstw wydobywających gaz. Te zaś w zdecydowanej większości kontrolowane są przez państwo.
MANNGO miałoby za zadanie uczestniczyć w ustalaniu cen gazu, brać udział w eksploatacji i modernizacji gazociągów i terminali oraz współuczestniczyć w zarządzaniu aktywami przedsiębiorstw zajmujących się wydobyciem oraz transportem surowca. Zdaniem specjalistów, organizacja działałaby na zasadach kartelu - niektórzy eksperci skłonni są nawet porównywać ją do naftowego OPEC. Rosja i Iran to wiodący producenci błękitnego paliwa, posiadający zarazem jedne z największych na świecie zapasów surowca. Dodając do tego potencjał środkowoazjatyckich republik, organizacja mogłaby dyktować warunki na światowym rynku gazu.