Nieco ponad 15 mln zł, czyli o 11 proc. mniej niż przed rokiem, zarobiły Zakłady Azotowe Puławy od lipca do września, czyli w pierwszym kwartale roku obrachunkowego 2006- -2007. Osiągnięty wynik był o połowę wyższy od oczekiwań rynkowych (średnia prognoz analityków to ok. 10 mln zł), ale stanowił tylko 18 proc. rocznej prognozy Puław.
Jednak zdaniem prezes ZAP Małgorzaty Iwanejko, biorąc pod uwagę, że ceny gazu ziemnego (podstawowego surowca do produkcji, który wykorzystuje firma) są o ponad 28 proc. wyższe niż przed rokiem, poziom zysku jest zadowalający.
Niższy niż rok wcześniej był również zysk operacyjny, który wyniósł 17 mln zł, czyli niecałe 19 proc. rocznej prognozy mówiącej o wyniku na poziomie 188 mln zł. W I kw. ubiegłego roku zysk operacyjny Puław wyniósł 21 mln zł.
Przychody ze sprzedaży największego krajowego producenta nawozów wzrosły w porównaniu z ubiegłym rokiem o 9 proc., do 460 mln zł. Kwota ta odpowiada 22,6 proc. całorocznego planu. - Wyższe przychody to przede wszystkim efekt większej niż rok wcześniej sprzedaży naszych podstawowych chemikaliów - melaminy i kaprolaktamu - jak również nawozu - saletry amonowej - ocenia M. Iwanejko. Na rynku kaprolaktamu i melaminy utrzymuje się dość wysoki popyt. Korzystnie dla Puław przedstawia się także sytuacja w sektorze nadtlenku wodoru (innego ważnego produktu spółki), którego konsumpcja rośnie w szybkim tempie.
W minionym kwartale Puławy utrzymały ubiegłoroczny poziom udziału eksportu w przychodach (wyniósł 56 proc.). Zmieniła się jednak nieco struktura sprzedaży za granicę. O 9 proc. spadł eksport nawozów (RSM-u, saletry amonowej i mocznika). Te, które sprzedawano dotąd za granicą, trafiły na rynek polski. W lipcu spółka zakończyła podpisywanie kontraktów sprzedaży nawozów na polskim rynku. W efekcie zobowiązała się dostarczyć krajowym odbiorcom o 12 proc. więcej nawozów niż w poprzednim roku.