Na przekształceniach w polskiej energetyce skorzystali pracownicy sektora i inwestorzy, ale nie Skarb Państwa. Tracił on nie tylko kontrolę nad spółkami, ale też pieniądze. I chociaż negatywna ocena przedstawiona przez NIK dotyczy działań podejmowanych przez poprzednie ekipy rządzące, to widać, że działania obecnego rządu nierzadko są kontynuacją wcześniejszych błędów.
Gdzie
straciliśmy najwięcej
Plany przekształceń własnościowych w przebadanym przez NIK okresie (lata 2000-2005) obejmowały prywatyzację lub restrukturyzację 36 zakładów energetycznych. W większości przypadków działania te nie zostały w ogóle zrealizowane. Natomiast w wyniku sprzedaży udziałów w 16 spółkach ponad 30 tysięcy osób zatrudnionych w sektorze otrzymało akcje oraz nieuzasadnione ekonomicznie nagrody okolicznościowe. W efekcie korzyści majątkowe, jakie otrzymali pracownicy, wyniosły łącznie ponad 2 mld zł. Daje to średnio ponad 60 tys. zł na osobę. "Rekord" pobito przy prywatyzacji STOEN-u. W tej spółce na jednego pracownika przypadło ponad 125 tys. zł. Naczelna Izba Kontroli skrytykowała również częste przyznawanie wieloletnich gwarancji zatrudnienia w przedsiębiorstwach energetycznych. - Wywróciło to koncepcję prywatyzacji - uważa Jacek Jezierski, wiceprezes NIK. - Ministerstwo skarbu uzależniło procesy przekształceń w spółkach od poparcia związków zawodowych - dodaje. I chociaż przedstawiciele Izby wolą nie komentować obecnej sytuacji, to wiadomo, że działania podejmowane przez obecny rząd prowadzą do identycznych patologii. Wiceministrowie skarbu i gospodarki Michał Krupiński i Tomasz Wilczak obiecali niedawno związkowcom zawodowym ze spółek, które mają się wkrótce łączyć, że żadne działania konsolidacyjne nie będą podejmowane bez zawarcia ugody z pracownikami.
Coś dla prokuratury