Reklama

Gazowy atak na Gruzinów

Gruzję czeka ponadstuprocentowa podwyżka cen gazu - zapowiada Rosja. To kolejny etap konfliktu pomiędzy krajami

Publikacja: 03.11.2006 07:54

Gazprom, rosyjski gigant kontrolowany przez państwo, zamierza ponaddwukrotnie zwiększyć cenę gazu eksportowanego do Gruzji. Obecnie kaukaska republika kupuje od Rosji paliwo za 110 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, ale potentat proponuje na nadchodzący rok stawkę 230 USD za 1000 m sześc. surowca.

Kara za otwarcie się

na Zachód

Analitycy uważają, że jest to cena, jaką muszą płacić Gruzini za zbliżenie z USA i plany wejścia do NATO. - Przypomina to sytuację na Ukrainie, jaka miała miejsce w ubiegłym roku - uważa prof. Margot Light z London School of Economics. Stosunki na linii Tbilisi-Moskwa od czasu objęcia stanowiska prezydenta przez Michaiła Saakaszwili wyraźnie się ochłodziły. Zimno zrobiło się również w gruzińskich domach w styczniu tego roku, gdy doszło do tajemniczej awarii rurociągu, którym Rosja eksportuje surowiec do swojego południowego sąsiada. Wówczas eksplodowała również elektrownia rosyjska, skąd dostarczany jest prąd do Gruzji. Kraj ten aż w 60 proc. uzależniony jest od dostaw energii z Rosji.

Totalna wojna ekonomiczna

Reklama
Reklama

To niejedyny przejaw wojny ekonomicznej pomiędzy dwoma krajami. Na początku października Moskwa zamknęła granicę z Gruzją oraz wstrzymała połączenia lotnicze, morskie i kolejowe. Niemożliwe stało się również wysłanie listów i pieniędzy z Rosji do Gruzji. Zaczęto także deportować gruzińskich obywateli pracujących w Rosji.

Wszystko dlatego, że Tbilisi wydaliło z kraju pod zarzutem szpiegostwa czterech rosyjskich oficerów. Październikowe sankcje znacząco odbiją się na gruzińskiej gospodarce. Już teraz bank centralny zmienił prognozę wzrostu PKB. - Spodziewaliśmy się, że Gruzja będzie rozwijać się w tym roku w tempie 10 proc. Po blokadzie nałożonej przez Rosję oczekujemy wzrostu na poziomie 8 proc. - przewiduje Roman Gotsiridze, prezes gruzińskiego banku centralnego. Skąd takie zmiany?

Nie chcą wina oraz wody

Według szacunków, aż 300 tysięcy Gruzinów mieszka i pracuje w Rosji. Rocznie zaś wysyłają do swojej ojczyzny nawet do 400 mln USD, co stanowi około 5 proc. PKB Gruzji. Moskwa uważa, że część obywateli kaukaskiej republiki przebywa na jej terenie Rosji nielegalnie i zasila szeregi zorganizowanej przestępczości. Dwa tygodnie temu rosyjska policja rozbiła grupę kierowaną przez osoby gruzińskiego pochodzenia, które za pośrednictwem banków prały brudne pieniądze na sumę 8 mld USD.

Jednak nie tylko blokada granic zadaje cios gospodarce gruzińskiej. Wiosną Moskwa wprowadziła embargo na wina południowego sąsiada i słynną wodę mineralną Borżomi, których eksport ma znaczący udział w PKB Gruzji. Podobne sankcje Kreml nałożył również na Mołdawię. Tbilisi nie obawia się jednak podwyżek gazu i embarga na wwóz towarów. Rząd szuka nowych źródeł energii w Azerbejdżanie, Iranie i Turcji.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama