Reklama

Ekonomiści: Słowenia to już kraj rozwinięty, a nie rozwijający się

Od przyszłego roku w Słowenii będzie się płacić w euro. Kraj ma też szanse jako pierwszy z naszego regionu wejść do strefy z Schengen. Dobre perspektywy rozwoju poprawiają humor inwestorom, a to przekłada się na dynamiczny wzrost indeksu lublańskiej giełdy

Publikacja: 04.11.2006 07:33

Główny indeks słoweńskiego parkietu SBI20, w którego skład wchodzi 15 spółek różnej wielkości, wzrósł od początku roku o 28,3 proc. To tylko trochę gorszy wynik, niż w tym samym okresie uzyskał warszawski WIG, który podskoczył o 32,3 proc. Inne giełdy regionu nie pozwoliły już tak dobrze zarobić na wzrostach. Budapeszteński BUX od pierwszego stycznia podniósł się o 5,2 proc., a praski PX o 3,9 proc.

Szczególnie ciekawie wypada porównanie WIG20 z SBITOP. Oba indeksy tworzą największe spółki notowane odpowiednio na warszawskiej i lublańskiej giełdzie. Akcje 20 dużych polskich przedsiębiorstw wzrosły średnio od początku roku o 15,8 proc., podczas gdy walory pięciu blue chipów notowanych na słoweńskim parkiecie podrożały przeciętnie o 49,1 proc. SBITOP piął się więc nie tylko szybciej niż oba warszawskie indeksy, ale bił na głowę również rodzimy SBI20. To dość niezwykła sytuacja. Analitycy twierdzą, że małe i średnie przedsiębiorstwa przeważnie drożeją szybciej, niż duże spółki o silnej pozycji na rynku.

Ryzyko nie popłaca?

Wyjaśniając dobre wyniki SBITOP, który ostatnio niemal codziennie bije historyczne rekordy, trzeba zwrócić uwagę na jego budowę. Największą słoweńską spółką jest farmaceutyczna KRKA, której waga w indeksie wynosi ok. 32 proc. Drugim gigantem jest z kolei koncern naftowy Petrol z 30-proc. udziałem w giełdowym barometrze. Notowania obu przedsiębiorstw, tworzących niemal dwie trzecie wartości indeksu, przekładają się więc bezpośrednio na jego wartość.

- Wszystkie spółki petrochemiczne na świecie drożeją - mówi "Parkietowi" Richard Segal, główny ekonomista z londyńskiego oddziału Argonaftis Capital Management. W trend wpasował się również Petrol, którego akcje poszły w górę w ciągu ostatnich 10 miesięcy o 60,9 proc. - Firma ma dobre perspektywy rozwoju. We współpracy z Łukoilem chce zbudować, głównie na Bałkanach, 400 stacji benzynowych - tłumaczy nam Fimisa Nisavic, starszy analityk z Nova Lubljanska Banka. KRKA również pozwala dobrze zarobić na wzroście. Akcje producenta leków podskoczyły od początku roku już o 79 proc. - Inwestorzy kupują akcje spółki w nadziei, że któryś z zagranicznych koncernów wystosuje ofertę jej przejęcia. Spekulacja po kupnie chorwackiej Plivy przez amerykański koncern farmaceutyczny Barr przybrała na sile. Producenci leków mają dużo wolnych pieniędzy, które chcą zainwestować - mówi Nisavic. Jego zdaniem, ponieważ zarówno Petrol, jak i KRKA szybko zyskują na wartości rynkowej, wysokie notowania SBITOP nie są czymś niezwykłym.

Reklama
Reklama

Zagranica się nie interesuje

- niesłusznie

W Londynie w największych bankach inwestycyjnych niemal nie sposób znaleźć ekonomistę, który wie, co się dzieje na Słowenii. Wielu jest zaskoczonych, gdy mówimy im, że słoweński SBITOP podskoczył w tym roku już o ok. 50 proc. Zgodnie przyznają jednak, że to jeden z najlepszych wyników w Europie Środkowo-Wschodniej. - Dla inwestorów instytucjonalnych to za mały rynek. Płynność papierów jest niska. W KRKA - największej słoweńskiej spółce - zagraniczny kapitał ma ok. 5 proc. udziałów - wyjaśnia Nisavic. Z danych organizacji zrzeszającej europejskie giełdy FESE wynika, że kapitalizacja lublańskiego parkietu wynosi 8,5 mld euro i jest ponad dziesięć razy mniejsza niż polskich spółek notowanych na GPW, ale już tylko trzy razy niższa, niż węgierskich wchodzących w skład indeksu BUX.

Zagranicznych inwestorów do wejścia na lublańską giełdę powinna zachęcać nie tylko perspektywa zrealizowania wysokich zysków, ale również stabilność notowań. Korekta, która dotknęła w maju wszystkie rynki Europy Środkowej, nie odbiła się szerokim echem na słoweńskim parkiecie. Warszawski WIG spadł wtedy w ciągu ok. miesiąca o 21,5 proc., PX był jeszcze gorszy, bo zjechał w dół o 24,2 proc., a BUX o 27,4 proc. SBI20 stracił w maju zaledwie 5,7 proc., a korekta trwała tylko dwa tygodnie. Zdaniem ekonomistów główny indeks słoweńskiego parkietu zachował się inaczej niż giełdowe barometry w regionie, ponieważ kapitał zagraniczny, który przyczynił się do spadków w Warszawie, Budapeszcie i Pradze odgrywa w Lublanie niewielką rolę. Dodatkowo, jak twierdzą analitycy, Słowacja nie zalicza się już do gospodarek wschodzących, a do rynków rozwiniętych, więc nie zawsze wpasowuje się w trend panujący na środkowoeuropejskich rynkach. Ryzyko inwestowania na Słowenii zmniejsza też stabilność kursu krajowego pieniądza, który po tym, jak na początku 2004 r. został wyznaczony kurs jego wymiany na wspólną walutę (239,64 tolarów za euro), waha się tylko o ułamki procent.

Kraj rozwinięty

Standad & Poor`s przyznał Słowenii rating AA/stabilny/A-1 (pierwsze określenie to ocena długookresowa; stabilna perspektywa oznacza, że w okresie od 6 do 24 miesięcy raczej nie nastąpi zmiana ratingu; ostatnia liczba odpowiada za krótkookresową wiarygodność kredytową państwa). - Kraj ma najwyższe noty w Europie Środkowo-Wschodniej. Gorsze oceny ma nawet część krajów "starej" Unii, takich jak Grecja, Włochy czy Portugalia - mówi "Parkietowi" Kai Stukenbrock, frankfurcki analityk agencji ratingowej. - Struktura rynku przemawia za zaliczeniem tego kraju do gospodarek rozwiniętych. Już teraz jest on postrzegany jako taki, a przyjęcie euro jeszcze bardziej poprawi jego wizerunek - dodaje.

Reklama
Reklama

Zdrowa gospodarka

Słowenia jest pierwszym krajem w naszym regionie, który przyjmie euro. Nastąpi to już pierwszego stycznia. Państwo ma dobre wyniki ekonomiczne i spełnia kryteria z Maastricht. W październiku ceny spadły w stosunku miesięcznym o 0,8 proc. Rok temu były o 1,5 proc. niższe. Tym samym towary drożały najwolniej od czasu uzyskania przez kraj niepodległości w 1991 r. Inflacja mierzona zgodnie z kryteriami konwergencji była wyższa, bo wyniosła 2,5 proc., ale i tak prawdopodobnie na koniec roku Słowenia spełni wymogi stawiane kandydatom do strefy euro.

Deficyt budżetowy w tym roku wyniesie ok. 1 proc. PKB. Przedstawiony w połowie października projekt wydatków publicznych na przyszły rok zakłada, że w państwowej kasie zabraknie tyle samo pieniędzy. W 2008 r. deficyt ma spaść do 0,9 proc. PKB. Premier Janez Jansa chce, by w 2011 r. wydatki budżetowe zrównały się z wpływami. Zaznacza przy tym, że głównym celem rządu będzie wspieranie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia (PKB w II kw. wzrósł o 4,9 proc., a bezrobocie w sierpniu wyniosło 9,1 proc.) Izba Handlu i Przemysłu (CCIS) spodziewa się, że w br. gospodarka urośnie o 4,5 proc., a w przyszłym o 4,3 proc. Irena Rostan, która kieruje w tej organizacji działem badań nad gospodarką, twierdzi, że wartość eksportu, który w wysokim stopniu wpływa na tempo rozwoju Słowenii, podskoczy w tym roku o 9,2 proc. i o 8,2 proc. w następnym.

Popularność

rządzących rośnie

Słoweńska Partia Ludowa (SLS) wygrała przed dwoma tygodniami lokalne wybory. W pierwszej turze klubowi udało się obsadzić swoimi ludźmi 36 foteli burmistrzów. Słoweńska Partia Demokratyczna (SDS), która stoi na czele koalicyjnego rządu, zdobyła 14 miejsc - najwięcej w historii klubu. Liberalna Demokracja Słowenii (LDS), która jest największą partią opozycyjną, na razie zapewniła swoim ludziom zaledwie 10 najwyższych stanowisk w radach miast. W drugiej turze, która jest planowana na 12 listopada, Słoweńcy pójdą do urn jeszcze w 72 z 210 okręgów, w których żaden kandydat nie otrzymał przed dwoma tygodniami bezwzględnej większości głosów. Wyniki wyborów nie są zaskoczeniem. Rządząca koalicja, która w wyborach przed dwoma laty dostała 49 mandatów w 90--osobowym parlamencie, cieszy się rosnącą popularnością.Na dobry wizerunek rząd zapracowuje sobie m.in. redukcją podatków. CIT w przyszłym roku spadnie z obecnych 25 do 23 proc. i 20 proc. w 2010 r. Gabinet chciał wprowadzić podatek liniowy od dochodów osób fizycznych, jednak na razie poprzestał na redukcji liczby progów podatkowych z pięciu do trzech. Nie tylko zmniejszenie obciążeń fiskalnych wpływa na popularność rządzących. Minister spraw wewnętrznych Dragutin Mate jest pewny, że Słowenii uda się w przyszłym roku stać się członkiem strefy Szengen, chociaż Unia twierdzi, że będzie opóźnienie i nie uda się spełnić złożonej wcześniej Słowenii obietnicy ze względu na "problemy techniczne". Nisavic uważa, że przejazd przez granicę bez paszportu nie wpłynie znacząco na wzrost PKB kraju, ale na pewno jest wygodny. Koalicja, która naciska na Unię, zbiera więc punkty u wyborców. Zagraniczni inwestorzy również powinni być zadowoleni ze słoweńskich polityków i wyników ekonomicznych kraju. Na razie wydaje się jednak, że nie są specjalnie zainteresowani tym krajem - a warto, bo giełda kusi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama