W Ministerstwie Gospodarki trwają intensywne poszukiwania. Trzeba odpowiedzieć na pytanie: kto jest winny letnich przerw w dostawach prądu w Polsce? Na pierwszy ogień jako winnych wskazano Polskie Sieci Elektroenergetyczne i Urząd Regulacji Energetyki. Oba te podmioty się bronią.
Na podstawie analiz przeprowadzonych przez zespół ds. analizy zakłóceń w systemie elektroenergetycznym w 2006 r. opracowano zarys raportu, o którym kilka dni temu pisaliśmy w "Parkiecie". Zarówno przedstawiciele PSE-Operator, jak i prezes URE Leszek Juchniewicz postanowili zaprotestować. Zdaniem operatora, zarys raportu opiera się na błędnych założeniach i "nie spełnia wymogów obiektywizmu". Natomiast szef Urzędu Regulacji Energetyki stwierdza, że raport jest stronniczy, bo nie uwzględnia opinii wszystkich członków zespołu. Tezy przedstawione w tym dokumencie są - zdaniem L. Juchniewicza - błędne. Nie zgadza się on np. z zarzutem, że cena energii dostarczanej dla zapewnienia niezawodności systemu energetycznego została wyznaczona na zbyt niskim poziomie. Wytwórcy sygnalizują, że może to prowadzić do zwiększenia ilości awarii w energetyce. Jednak, zdaniem prezesa URE, cena 117,49 zł/MWh, jako ustalona na podstawie cen na wolnym rynku z ubiegłego roku, jest odpowiednia.