Zamiast dotychczasowych 38,7 proc., niemieckie firmy od 2008 r. mają płacić około 29 proc. podatku od dochodów. To efekt ustaleń między rządzącymi partiami chadeków i socjaldemokratów.
Stawka CIT ma spaść, przez co Niemcy powinny być odbierane na arenie międzynarodowej jako bardziej przyjazne inwestorom. Dotąd słynęły w Europie jako kraj o największych obciążeniach fiskalnych. Tamtejsi politycy ganili rządy Europy Środkowo-Wschodniej, które obniżką podatków próbowali przyciągnąć zachodnie firmy.
Niemieccy przedsiębiorcy mogą jednak liczyć na łączne oszczędności rzędu tylko 5 miliardów euro. Równocześnie mają bowiem zniknąć zapisy, które pozwalają odliczać od podatku płatności odsetek od kredytów, opłaty licencyjne i inne koszty. Budżet nie straci jednak nawet i tych pieniędzy, ponieważ najnowsze dane wskazują, że w tym i w przyszłym roku można liczyć nawet na 40 mld euro dodatkowych przychodów z podatków, wynikających z przyspieszenia gospodarczego. Ponadto z początkiem przyszłego roku rośnie podstawowa stawka VAT - z 16 proc. do 19 proc. Ma to pomóc zatkać niemiecką dziurę budżetową.
BBC News