Stopa bezrobocia spadła nam poniżej 15 proc. Tak niskiego poziomu wskaźnika nawet najstarsi referendarze w urzędach pracy nie pamiętają. Jeśli gospodarka będzie się nadal kręcić, wskaźnik spadnie jeszcze niżej, a pani minister pracy Anna Kalata ma, jak w banku, następny tytuł Człowieka Roku Forum Psychologicznego (jeden dostała w tym roku).

Jednocześnie to 15-proc. bezrobocie to dowód sromotnej klęski. Ekonomiści twierdzą, że zwykły, "naturalny" poziom bezrobocia wynosi ok. 5 proc. Poniżej tej wartości pojawiają się już problemy ze znalezieniem pracowników, co ogranicza rozwój firm, powoduje nadmierny wzrost płac itd. A patrząc na doniesienia przedsiębiorców o takich właśnie problemach i słuchając ich żądań otwarcia granic przed pracownikami ze Wschodu, można odnieść wrażenie, że my właśnie przekroczyliśmy ów "naturalny" dla naszego kraju poziom bezrobocia. I to wtedy, gdy oficjalnie 15 proc. ludzi pozostaje bez pracy.

Być może więc jesteśmy narodem leni i mniej więcej 10 proc. osób w tzw. wieku produkcyjnym nie jest zainteresowanych żadną pracą. Jeśli tak, to jest to sromotna klęska i transformacji gospodarczej, i wszystkich rządów od 1989 roku, że nie udało się im nauczyć ludzi zainteresowania pracą. Albo może jest tak, że rzeczywiste bezrobocie jest po prostu o wiele, wiele mniejsze niż podają oficjalne źródła. Jeśli tak jest, to dla narodu lepiej, ale jeszcze gorzej dla rządów, bo to oznacza, że i ten, i poprzednie gabinety godziły się na marnotrawienie gigantycznych pieniędzy. Czyli ministrowie nie dopełnili swoich obowiązków. A to już jest przestępstwo.