Notowania aluminium na Londyńskiej Giełdzie Metali rosną od początku października - w tym czasie łącznie o prawie 14 proc. Wczoraj, po zwyżce do 2810 dolarów za tonę, znalazły się na poziomie najwyższym od końca maja.

Popyt na aluminium, tak jak na inne metale kolorowe, cały czas się zwiększa. Jak ocenił w zeszłym tygodniu Dick Evans, szef kanadyjskiego koncernu Alcan, który jest drugim co do wielkości producentem metalu, motorem tej zwyżki są Chiny. W tym roku zwiększą zapotrzebowanie na aluminium o jedną piątą, bo potrzebują materiału do budowy dróg, mostów czy sieci przesyłowych.

Ogółem popyt na aluminium, jak szacuje Alcan, wzrośnie na świecie o 6,7 proc., w porównaniu z 4,6-proc. dynamiką przed rokiem. Na rynku nadal będzie nierównowaga, bo możliwości producentów o około 300 tys. ton ustąpią zapotrzebowaniu. W przyszłym roku też będzie niedostatek po stronie podaży. Dzięki wysokim cenom aluminium Alcan zarobił w minionym kwartale aż czterokrotnie więcej niż rok wcześniej. Nic więc dziwnego, że producenci tego metalu, podobnie jak producenci miedzi, mają problemy ze strajkującymi załogami, które domagają się wyższych płac. Wczoraj rynek obiegła informacja o fiasku negocjacji koncernu Alcoa z pracownikami Cleveland Works, fabryki w stanie Ohio. 830 członków związku zawodowego nie zaakceptowało 9-proc. podwyżki pensji. Takie informacje nie sprzyjają spadkom notowań na rynku aluminium. W minionym tygodniu notowania osiągnęły najniższy pułap 2734 USD za tonę, ale szybko odrobiły straty.