Po tym, jak wyszło na jaw, że Jelfa wypuściła na rynek lek z niebezpieczną dla życia substancją, premier kazał wstrzymać tam produkcję.

- Badania inspektorów farmaceutycznych wskazują, że w Jelfie, jeśli chodzi o sprawy związane z rozdziałem, sortowaniem leków, dopuszczono się zaniedbań - oświadczył Jarosław Kaczyński. Do kiedy produkcja bździe wstrzymana? - Aż sprawy zostaną uporządkowane - mówi szef rządu. Co na to właściciel Jelfy, litewski Sanitas (spółka jest notowana na parkiecie w Wilnie)? - Nieprawidłowości w firmie nie było. Premier nie ma prawa zamknąć zakładu. Może to zrobić tylko inspektor nadzoru farmaceutycznego, po wystosowaniu do firmy odpowiedniego pisma. Zamknięcie może dotyczyć tylko danej linii produkcyjnej, a nie całego zakładu - twierdzi Saulius Jurgelenas, prezes Sanitasu.

"Parkiet" ustalił, że w czwartek do Jelfy dotarło pismo "o wstrzymaniu obrotu corhydronu 25, 100 i 250". Spółka zastosowała siź do niego.

Czy konkurencja zyska na problemach Jelfy? To prawdopodobne. Okres jesienno-zimowy to bowiem najlepszy czas dla producentów leków.

- Mamy zapasy, które pozwolą na płynne zaopatrywanie rynku - zapewnia jednak prezes Sanitasu.