Notowany na giełdach w Budapeszcie i Warszawie węgierski koncern chemiczny BorsodChem zarobił po III kwartałach tylko 4,77 mld forintów (70 mln zł), czyli aż o 54 proc. mniej niż przed rokiem. Przychody spółki wzrosły o 38 proc., do 177,3 mld forintów (2,6 mld zł). Firma nie podała zysku netto za sam III kwartał. Z naszych wyliczeń wynika, że od lipca do września zarobiła 2,18 mld forintów (32 mln zł), czyli tylko nieznacznie mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Po opublikowaniu, również słabych, wyników za II kwartał, spółka zapowiadała, że nie należy liczyć na poprawę zysku netto i przychodów w następnym, z uwagi na prowadzone prace remontowe. Teraz pogorszenie wyników firma tłumaczy m.in. wzrostem cen energii, kosztów administracyjnych oraz stratą kursową poniesioną z tytułu zadłużenia w obcych walutach.

W czwartek rozpoczęły się zapisy na pozostałe w obrocie papiery BorsodChemu (nieco ponad 40 proc.). Skupujący walory fundusz private equity Permira proponuje 3 tys. forintów (ok. 44 zł) za akcję. Oferta będzie ważna do 15 grudnia. Latem fundusz odkupił od największych udziałowców węgierskiej spółki około połowy walorów firmy. W czwartek transakcję zaakceptowała Komisja Europejska.

Permira zapowiadała wcześniej, że jeżeli uda jej się przejąć 90 proc. walorów, wycofa spółkę z giełd w Budapeszcie i w Warszawie. Jednak w czwartek Janos Illessy, dyrektor finansowy BorsodChemu, odpowiedzialny też za relacje inwestorskie, stwierdził, że efektem wezwania wcale nie musi być wycofanie spółki z giełd. Jego zdaniem, firma może opuścić rynki kapitałowe tylko na jakiś czas.