Reklama

Częstsze kontrole będą nieuniknione

Rozmowa z Pawłem Banasiem, wiceministrem finansów i Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej

Publikacja: 13.11.2006 05:54

W Warszawie zakończył się właśnie zjazd Grupy Egmont. Tworzą ją generalni inspektorzy informacji finansowych z kilkudziesięciu państw. Jakie są najnowsze tendencje w walce z praniem brudnych pieniędzy?

Tematem numer jeden jest analiza informatyczna w bazach danych z przelewami. To kwestia, w której najwięcej jest do zrobienia.

Zaskoczył mnie Pan. Do tej pory z praniem pieniędzy kojarzyły się raczej mafie paliwowe czy oszustwa bankowe na bazie skradzionych dokumentów...

Nic odkrywczego w tym, że dopóki występuje mechanizm ogromnej opłacalności działań przestępczych, a więc wygrywania na różnicy stawek akcyzy, to problem prania pieniędzy w sektorze paliwowym będzie trwał. Tu nie ma sposobu poza zrównaniem stawek. Inną tendencją, o której na pewno można powiedzieć, jest walka z terroryzmem. Są do tego szczególne procedury. Uczą się tego wszyscy.

Czy polski Generalny Inspektor Informacji Finansowej dostaje dużo pytań na ten temat?

Reklama
Reklama

Tak, one są dość częste. Amerykanie tutaj przodują. Ale nasze służby też się tym interesują.

Wróćmy do analizy baz danych. Do GIIF trafia każda informacja o transakcjach przekraczających 15 tys. euro. Czy Ministerstwo Finansów radzi sobie z tak dużą liczbą danych?

Jeżeli chodzi o system analizujący dane, jestem zadowolony.

Dopiero go przecież budujecie.

Od lipca 2004 r. zbieramy wszystkie transakcje ponadprogowe w bazie danych. Te informacje nie leżą, są analizowane. Na pytanie, czy to jest analiza, która nas zadowala - odpowiadam od razu: nie. Niewielu w to uwierzy, ale skomplikowane operacje na dużych ilościach danych ciągle przerastają możliwości technologiczne. Przy dużym zróżnicowaniu rekordów i ich dużej liczbie - a w tym roku notujemy już 2,5 mln informacji o przelewach miesięcznie - efektywna analiza jest ciągle dla informatyki trudna. Rozwijają się dopiero różne systemy, np. na bazie sieci neuronowych. Pamiętajmy, że nasze rekordy to nie są bilingi, które zawierają proste dane. Zgłoszenie transakcji do GIIF zawiera dużo więcej informacji.

Jest pan generalnym inspektorem już niemal rok. Wiele osób zastanawia się pewnie, jak taka instytucja, jak GIIF, może im pomóc. Na przykład inwestorzy, którzy podejrzewają, że ze spółki w nieczysty sposób wyprowadzane są pieniądze.

Reklama
Reklama

Myślę, że będzie okazja do tego, by się nad tym zastanowić. Rzecz, którą trzeba zrobić, to wprowadzić do naszego systemu prawnego tzw. trzecią dyrektywę Unii Europejskiej w sprawie prania pieniędzy, bo to jest nasz obowiązek. Wśród wielu zmian jedna jest szczególnie interesująca. Będzie możliwość monitorowania kont zagranicznych tzw. politically exposed persons, a więc osób na eksponowanych stanowiskach, a to jest kwestia, którą będziemy w Polsce wdrażać. Klimat jest dobry - chodzi przecież o walkę ze wszystkimi rodzajami ryzyka korupcji.

Ale będzie to też dobra okazja, aby pomyśleć nad usprawnieniem systemu, jaki mamy od 2001 r. Teraz, jest właściwy moment, żeby zastanowić się przede wszystkim nad tym, czy zamontowane w ustawie "grodzie" informacyjne wokół GIIF są potrzebne. Utrudniają przepływ informacji między nami a innymi instytucjami, nie mówiąc o obywatelu, podatniku czy drobnym inwestorze. Chodzi mi o inne organy państwowe, łącznie z kontrolą skarbową. Ustawodawca zastosował blokady w przepływie informacji. Myśl, jaka za tym stała, to ochrona interesów posiadaczy kont. Im łatwiej te informacje wymieniać, tym większe zagrożenie dla dyskrecji. Sądzę, że po pięciu latach doświadczeń można tą ochronź zmodyfikować.

Banki przesyłają do GIIF informacje o transakcjach ponad 15 tys. euro. Przedsiębiorcy nie będą chyba szczęśliwi, że urzędy kontroli skarbowej będą o takich operacjach powiadamiane...

Tu nie ma pomysłu na radykalne ruchy. Zresztą Związek Banków Polskich tak skutecznie monitoruje wszelkie akcje legislacyjne dotyczące sektora, że nie boję się o pójście za daleko. Niewątpliwie trzeba pomyśleć nad tym, żeby GIIF był skuteczniejszy. Można to zrobić przede wszystkim rozbudowując delikatnie możliwości kontrolne, a także możliwości wymiany informacji ze służbami, które zaczynają właściwe postępowania karne czy karno-skarbowe oraz tymi, które je kończą - a więc prokuraturą. Nie mam wątpliwości, że pewne działania są potrzebne. Takie są wzory światowe. Wszyscy widzą, że finanse stają się kluczową kwestią w walce z przestępczością. I że są nadal kłopoty ze skutecznym wykorzystywaniem narzędzi, jakimi dysponujemy.

Oprócz danych o transakcjach ponadprogowych, instytucje finansowe wysyłają do GIIF informacje o własnych podejrzeniach prania brudnych pieniędzy. Znakomita część zawiadomień pochodzi z banków. Nie dziwi pana, że podobne sygnały nie płyną z domów maklerskich czy funduszy inwestycyjnych?

Absolutnie. Dziwię się, że przez te wszystkie lata tę sprawę tak spokojnie traktowano. Banki rzeczywiście są najlepiej przygotowane i zapewniają największą anonimowość, również swoim urzędnikom. We wszystkich przypadkach, kiedy widzimy statystyczny niedostatek informacji z pewnych sektorów, patrzymy na to podejrzliwie. Pańskie pytanie dotyczy instytucji rynku kapitałowego. Staramy się je kontrolować w większym wymiarze niż do tej pory. Rozumiemy jednak, że szybkość transakcji i mniejsze niż w banku możliwości stwierdzenia podejrzeń uzasadniają w jakimś stopniu mniejszą liczbę informacji do GIIF.

Reklama
Reklama

W przypadku innych tzw. instytucji obowiązanych - notariuszy czy kantorów - mamy do czynienia z problemem bardzo łatwej identyfikacji osoby, która poinformowała GIIF. Do tego notariusze ryzykują bolesną utratą klienta. Niedawno zgłosili do Trybunału Konstytucyjnego swoje wątpliwości. Nie sądzę jednak, żeby państwo, chcąc walczyć z przestępczością, mogło zrezygnować z takiego ogniwa, jakim są kancelarie notarialne.

Ma Pan pomysły na to, żeby zawiadomienia od innych podmiotów, niż banki, były częstsze?

GIIF ma narzędzie kontrolne. Zobaczymy jeszcze, na ile uprawnienia, jakie mamy, są wystarczające, żeby pewnym branżom uzmysłowić realną potrzebę zgłaszania informacji o transakcjach podejrzanych. Wzmocniłem dość istotnie zespół kontrolny w departamencie. Mamy już pierwsze istotne obserwacje.

A więc domy maklerskie powinny się spodziewać "nalotów" inspektorów finansowych?

Naloty to może za mocne słowo, ale większa liczba kontroli w sektorach, z których otrzymujemy mało informacji - tak. Niewątpliwie będą one uwzględniać specyfikę rynku kapitałowego. Będzie nas interesowało wychwytywanie takich mechanizmów, które pozwalają na przymykanie oka. Znajomość klienta pozwala wychwycić nietypowe dla niego rodzaje transakcji - dużo zależy od systemu analitycznego, który powinien być zdolny do typowania anomalii. Trudno natomiast piętnować te sytuacje, w których dom maklerski nie ma możliwości stwierdzenia, że dana transakcja jest transakcją podejrzaną.

Reklama
Reklama

Czego dokładnie będziecie szukać?

Myślę, że instytucje rynku kapitałowego, które od początku przyglądają się GIIF, znają doskonale odpowiedź. Kontrole, które robimy, mają charakter audytu. Interesuje nas, czy podmiot jest przygotowany na sytuacje, które mogą powodować konieczność zgłoszenia nam informacji. To jest zawsze główny temat. Sprawa może się zrobić znacznie bardziej przykra, jeżeli za kontrolą przemawiać będzie podejrzenie, że taki sygnał przeoczono, że żadnego sygnału do GIIF nie wysłano. Wtedy przerodzić może się ona w postępowanie prokuratorskie. Ale uspokajam - zwykle chodzi o przegląd, audyt.

Jaki odsetek zawiadomień płynących z rynku kapitałowego ma rzeczywiście związek z praniem brudnych pieniędzy?

W 2006 r. przesłano dwa zawiadomienia do prokuratury w sprawach, prowadzonych m.in. na podstawie trzech zawiadomień z domów maklerskich. Trudno jednak szacować, ile zawiadomień może mieć rzeczywiście związek z praniem pieniędzy. Czźść analiz wciąż jest bowiem prowadzona.

Może Pan, przynajmniej ogólnie, wymienić i opisać jakieś spektakularne sprawy?

Reklama
Reklama

We wrześniu np. zablokowaliśmy rachunek maklerski, blokując środki warte ponad 4 mln zł, w związku z podejrzeniem prania pieniędzy pochodzących z działania na szkodę innej osoby.

Abstrahując natomiast od transakcji przeprowadzonych za pośrednictwem domów maklerskich, zauważamy dość duży napływ pieniędzy z zagranicy, które następnie są przeznaczane na zakup akcji i udziałów w polskich przedsiębiorstwach. Z uwagi na podejrzenia co do ich legalnych źródeł, opartych m.in. na specyficznym schemacie transakcji, były one przedmiotem naszych zawiadomień do prokuratury.

Dziękuję za rozmowę.

CV

Paweł Banaś

Reklama
Reklama

>1980-1989 studia

na Wydziale Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego,

a później w Instytucie Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego

>1991-1993 studia

w Krajowej Szkole

Administracji Publicznej

>1989-1991 dziennikarz

działu zagranicznego

"Gazety Wyborczej"

>1993-1998 kontroler

i doradca w Najwyższej

Izbie Kontroli

>1998-2001 generalny

inspektor celny

>2001 - organizował Departament Informacji Finansowej w resorcie

finansów

>2001-2005 dyrektor Departamentu Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji NIK, od listopada 2005 wiceminister finansów odpowiedzialny za kontrolę skarbową, Generalny Inspektor Informacji Finansowej

fot. andrzej cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama