Myślę, że będzie okazja do tego, by się nad tym zastanowić. Rzecz, którą trzeba zrobić, to wprowadzić do naszego systemu prawnego tzw. trzecią dyrektywę Unii Europejskiej w sprawie prania pieniędzy, bo to jest nasz obowiązek. Wśród wielu zmian jedna jest szczególnie interesująca. Będzie możliwość monitorowania kont zagranicznych tzw. politically exposed persons, a więc osób na eksponowanych stanowiskach, a to jest kwestia, którą będziemy w Polsce wdrażać. Klimat jest dobry - chodzi przecież o walkę ze wszystkimi rodzajami ryzyka korupcji.
Ale będzie to też dobra okazja, aby pomyśleć nad usprawnieniem systemu, jaki mamy od 2001 r. Teraz, jest właściwy moment, żeby zastanowić się przede wszystkim nad tym, czy zamontowane w ustawie "grodzie" informacyjne wokół GIIF są potrzebne. Utrudniają przepływ informacji między nami a innymi instytucjami, nie mówiąc o obywatelu, podatniku czy drobnym inwestorze. Chodzi mi o inne organy państwowe, łącznie z kontrolą skarbową. Ustawodawca zastosował blokady w przepływie informacji. Myśl, jaka za tym stała, to ochrona interesów posiadaczy kont. Im łatwiej te informacje wymieniać, tym większe zagrożenie dla dyskrecji. Sądzę, że po pięciu latach doświadczeń można tą ochronź zmodyfikować.
Banki przesyłają do GIIF informacje o transakcjach ponad 15 tys. euro. Przedsiębiorcy nie będą chyba szczęśliwi, że urzędy kontroli skarbowej będą o takich operacjach powiadamiane...
Tu nie ma pomysłu na radykalne ruchy. Zresztą Związek Banków Polskich tak skutecznie monitoruje wszelkie akcje legislacyjne dotyczące sektora, że nie boję się o pójście za daleko. Niewątpliwie trzeba pomyśleć nad tym, żeby GIIF był skuteczniejszy. Można to zrobić przede wszystkim rozbudowując delikatnie możliwości kontrolne, a także możliwości wymiany informacji ze służbami, które zaczynają właściwe postępowania karne czy karno-skarbowe oraz tymi, które je kończą - a więc prokuraturą. Nie mam wątpliwości, że pewne działania są potrzebne. Takie są wzory światowe. Wszyscy widzą, że finanse stają się kluczową kwestią w walce z przestępczością. I że są nadal kłopoty ze skutecznym wykorzystywaniem narzędzi, jakimi dysponujemy.
Oprócz danych o transakcjach ponadprogowych, instytucje finansowe wysyłają do GIIF informacje o własnych podejrzeniach prania brudnych pieniędzy. Znakomita część zawiadomień pochodzi z banków. Nie dziwi pana, że podobne sygnały nie płyną z domów maklerskich czy funduszy inwestycyjnych?
Absolutnie. Dziwię się, że przez te wszystkie lata tę sprawę tak spokojnie traktowano. Banki rzeczywiście są najlepiej przygotowane i zapewniają największą anonimowość, również swoim urzędnikom. We wszystkich przypadkach, kiedy widzimy statystyczny niedostatek informacji z pewnych sektorów, patrzymy na to podejrzliwie. Pańskie pytanie dotyczy instytucji rynku kapitałowego. Staramy się je kontrolować w większym wymiarze niż do tej pory. Rozumiemy jednak, że szybkość transakcji i mniejsze niż w banku możliwości stwierdzenia podejrzeń uzasadniają w jakimś stopniu mniejszą liczbę informacji do GIIF.