Reklama

Mnożą się ostrzegawcze sygnały

Deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych zmniejszył się we wrześniu o 11,4 proc., nie uwzględniając krajów eksporterów ropy. To potwierdza schładzanie się gospodarki

Publikacja: 13.11.2006 05:58

Jednocześnie pierwszy raz od blisko 3 lat zmniejszyła się 12-miesięczna średnia deficytu. To pokazuje, że zjawisko ma trwalszy charakter, a nie jest jedynie chwilową pochodną taniejącej ropy. We wrześniu dalej przyspieszało tempo wzrostu eksportu, natomiast wyraźnie załamał się import. 12-miesięczna dynamika spadła do 9,4 proc. Dlaczego te informacje są niepokojące? Poprzednim razem wzrost importu zaczął zmniejszać się wiosną 2000 r. Deficyt handlowy zaczął się poprawiać na jesieni 2000 r. Zbiegło się to w czasie z rozpoczęciem bessy na szerokim rynku akcji (w segmencie technologicznym notowania szły w dół od wiosny).

Krzywa wciąż odwrócona

O początkach 2001 r. przypomina również sytuacja na rynku obligacji. Od połowy sierpnia znów rentowność 2-letnich papierów jest wyższa niż 10-letnich. To rzadko spotykana sytuacja. W przeszłości trafnie ostrzegała przed nadejściem złych czasów dla gospodarki i tym samym rynku akcji. Pierwszy raz krzywa rentowności odwróciła się w początkach tego roku. To wywołało wiele niepokojów, ale potem od wiosny do początku lata znów przybrała płaską formę i inwestorzy przestali na to zwracać uwagę. Nie wydaje się jednak, żeby ostrzegawcze sygnały ze strony krzywej dochodowości przestały być istotne. Historycznie mamy silny związek między nią a wynikami amerykańskich korporacji. Nie ma ona jednak natychmiastowego przełożenia na zyski. Od odwrócenia krzywej musi upłynąć mniej więcej rok, by znalazła ona odbicie w rezultatach finansowych. Ten silny związek wynika z przyczyn, dla których zyskowność długoterminowych obligacji spada poniżej krótkoterminowych. Są nimi oczekiwania na osłabienie koniunktury gospodarczej i w efekcie możliwość cięcia stóp. Równocześnie, gdy krzywa już się odwróci, stwarza to złe warunki dla funkcjonowania banków. Pozyskiwaniu kapitału służą krótkoterminowe instrumenty, natomiast oprocentowanie kredytów ustalane jest na podstawie rentowności długoterminowych papierów. Banki w obecnym kwartale mają zarobić jedynie niecałe 6 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrost zysków będzie zatem 4--krotnie mniejszy niż dla całego rynku. Na IV kwartał prognozowana jest blisko 9-proc. poprawa, ale w os-tatnich tygodniach ta branża jest w gronie tych, którym analitycy najbardziej obcinają prognozy.

Gdyby wiźc przyjąć, że odwrócenie krzywej rentowności skutkuje po roku złymi konsekwencjami dla wyników przedsiębiorstw, to prawdopodobnie osiągnięcia z IV kwartału będą ostatnimi, które nie rozczarują inwestorów. Pytanie, czy nie zostały one już uwzględnione w aktualnych cenach akcji.

Szczyt nadal niepokonany

Reklama
Reklama

Na wyraźny spadek dynamiki wzrostu amerykańskiego importu trzeba też patrzeć przez pryzmat zachowania rynków wschodzących. Notowania akcji pięły się w ostatnich dniach wciąż w górę, ale dynamika ruchu w górę znacząco odstaje od tej z poprzednich fal zwyżkowych. Najbardziej przypomina tempo ruchu w górę, który zaczął się po przecenie z wiosny 2004 r. Wtedy rynki wschodzące powróciły do wcześniejszego szczytu po trochę ponad 150 sesji. Teraz od ukształtowania majowej górki upłynęło ponad 130 sesji.

Osłabienie tempa wzrostu amerykańskiego importu oznacza ograniczenie popytu wewnętrznego. Duża część państw zaliczanych do emerging markets jest nastawiona na eksport, więc od chłonności gospodarki USA w sporym stopniu zależy ich kondycja. Z tym można wiązać słabość rynków koreańskiego czy szczególnie japońskiego. Temu ostatniemu do wiosennej górki brakuje aż ponad 8 proc.Ze względu na podobieństwo obecnego ruchu w górę na rynkach wschodzących, do tego jaki rozpoczął się wiosną 2004 r., można zakładać podjęcie próby ustanowienia nowego maksimum. Na przeszkodzie może jednak stanąć psująca się koniunktura na parkietach w Ameryce. W czwartek podaż ponownie zepchnęła indeks do linii, biegnącej po kolejnych dołkach od połowy lipca. Jednocześnie przez ostatnie dwa tygodnie bardzo wyraźnie zmniejszyła się szerokość rynku, co jest sygnałem słabnięcia popytu. To pozwala spodziewać się przecięcia linii trendu i próby sforsowania ostatniego dołka przy 1364 pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama