Jednocześnie pierwszy raz od blisko 3 lat zmniejszyła się 12-miesięczna średnia deficytu. To pokazuje, że zjawisko ma trwalszy charakter, a nie jest jedynie chwilową pochodną taniejącej ropy. We wrześniu dalej przyspieszało tempo wzrostu eksportu, natomiast wyraźnie załamał się import. 12-miesięczna dynamika spadła do 9,4 proc. Dlaczego te informacje są niepokojące? Poprzednim razem wzrost importu zaczął zmniejszać się wiosną 2000 r. Deficyt handlowy zaczął się poprawiać na jesieni 2000 r. Zbiegło się to w czasie z rozpoczęciem bessy na szerokim rynku akcji (w segmencie technologicznym notowania szły w dół od wiosny).
Krzywa wciąż odwrócona
O początkach 2001 r. przypomina również sytuacja na rynku obligacji. Od połowy sierpnia znów rentowność 2-letnich papierów jest wyższa niż 10-letnich. To rzadko spotykana sytuacja. W przeszłości trafnie ostrzegała przed nadejściem złych czasów dla gospodarki i tym samym rynku akcji. Pierwszy raz krzywa rentowności odwróciła się w początkach tego roku. To wywołało wiele niepokojów, ale potem od wiosny do początku lata znów przybrała płaską formę i inwestorzy przestali na to zwracać uwagę. Nie wydaje się jednak, żeby ostrzegawcze sygnały ze strony krzywej dochodowości przestały być istotne. Historycznie mamy silny związek między nią a wynikami amerykańskich korporacji. Nie ma ona jednak natychmiastowego przełożenia na zyski. Od odwrócenia krzywej musi upłynąć mniej więcej rok, by znalazła ona odbicie w rezultatach finansowych. Ten silny związek wynika z przyczyn, dla których zyskowność długoterminowych obligacji spada poniżej krótkoterminowych. Są nimi oczekiwania na osłabienie koniunktury gospodarczej i w efekcie możliwość cięcia stóp. Równocześnie, gdy krzywa już się odwróci, stwarza to złe warunki dla funkcjonowania banków. Pozyskiwaniu kapitału służą krótkoterminowe instrumenty, natomiast oprocentowanie kredytów ustalane jest na podstawie rentowności długoterminowych papierów. Banki w obecnym kwartale mają zarobić jedynie niecałe 6 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrost zysków będzie zatem 4--krotnie mniejszy niż dla całego rynku. Na IV kwartał prognozowana jest blisko 9-proc. poprawa, ale w os-tatnich tygodniach ta branża jest w gronie tych, którym analitycy najbardziej obcinają prognozy.
Gdyby wiźc przyjąć, że odwrócenie krzywej rentowności skutkuje po roku złymi konsekwencjami dla wyników przedsiębiorstw, to prawdopodobnie osiągnięcia z IV kwartału będą ostatnimi, które nie rozczarują inwestorów. Pytanie, czy nie zostały one już uwzględnione w aktualnych cenach akcji.
Szczyt nadal niepokonany