Walne zgromadzenie akcjonariuszy zdążyło w piątek rozpatrzyć kilka punktów porządku obrad. Po paru godzinach Jaromir Netzel, prezes PZU, poinformował nagle, że poprzedniego dnia otrzymał od Ernsta Jansena, wiceprezesa Eureko (ok. 33 proc. akcji PZU), list, w którym przedstawiciele Holendrów wyrażają gotowość rozwiązania konfliktu wokół ubezpieczyciela w drodze negocjacji. Netzel zaproponował, aby w związku z listem przerwać walne zgromadzenie. Agata Rowińska, przewodnicząca walnego zgromadzenia, ogłosiła półgodzinną "przerwę techniczną?. Przedstawiciele Eureko zastanawiali się, czy poprzeć propozycję Netzla i zgodzić się na przerwę w obradach. Gdy uzyskali zapewnienie, że Wojciech Jasiński, minister skarbu, wyraża wolę spotkania się z Eureko i negocjowania w sprawie PZU, poparli uchwałę.
Ugoda bez konkretów
Ostatnie miesiące to ciągła wojna między dwoma największymi akcjonariuszami PZU. Skarb Państwa (55 proc. akcji towarzystwa) rzucał pod adresem Holendrów oskarżenia o czarny PR. Eureko poszło do sądu, twierdząc, że naruszone zostało dobre imię firmy. Skąd nagle obustronna chęć do natychmiastowych negocjacji? List Jansena, skierowany do Jaromira Netzla, nie zawiera żadnej konkretnej propozycji, jak owe negocjacje miałyby przebiegać. Ministerstwo potwierdza, że nie dostało od Eureko żadnych konkretów, dotyczących rozwiązania sporu. Holendrzy zaś mówią, że nie znają zamiarów ministerstwa.
Od kilku tygodni pojawiają się plotki, że Skarb Państwa będzie chciał wykupić akcje PZU od Eureko. Mówi się, że 33 proc. udziałów, należące do Holendrów, może być warte 8-10 mld zł. Eureko nigdy nie mówiło otwarcie, jaka suma by ich usatysfakcjonowała. Powstaje pytanie, kto za ewentualny wykup miałby zapłacić? Wiadomo, że Jaromir Netzel jest za stworzeniem grupy kapitałowej, złożonej z PZU i PKO BP. To samo zdanie ma Sławomir Skrzypek, p. o. prezesa banku. Może więc w wykup akcji od Eureko włączy się największy polski bank detaliczny? Eureko oczywiście nadal twierdzi, że nie chce sprzedawać swoich akcji. To, że nie chce, nie znaczy jednak, że nie sprzeda. - Nigdy nie otrzymaliśmy takiej propozycji od Skarbu Państwa - mówił Ernst Jansen. - Jeśli ministerstwo przedstawi nam taką ofertę, to oczywiście usiądziemy i się nad nią zastanowimy - dodał.
Zaczęło się od wojny na słowa