Dziś Rada Ministrów dokona zmian w sposobie wykorzystania ponad 533 mln euro, które po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej zobowiązały się do 2009 roku przekazać nam rządy Norwegii, Islandii i Liechtensteinu. Zmiany mają ułatwić beneficjentom sięganie po dotacje z tego źródła. Dodatkowo zostaną naniesione poprawki w programie wykorzystania środków finansowych z Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego, wynikające m.in. z faktu powołania do życia Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
Nie należy jednak oczekiwać, że przyczyni się to do poprawy dostępności tych pieniędzy, bo Polska ma problemy z ich wydaniem. Ale wina nie leży po stronie naszej administracji. Przyczyną są - co podkreślają przedstawiciele ministerstwa rozwoju - "niezrozumiałe opóźnienia" po stronie państw darczyńców. Przez nie do tej pory nie zostały ocenione żadne zgłoszone przez polskich beneficjentów wnioski o dotacje. Tymczasem Polska przekazała je państwom darczyńcom już w kwietniu br.
Taka sytuacja powoduje, że samorządy, które są głównymi beneficjentami pomocy, muszą szukać innych źródeł finansowania swoich inwestycji m.in. w dziedzinie ochrony środowiska. Jeśli nie uda im się zdobyć pieniędzy, to projekty nie zostaną zrealizowane. Dodatkowym problemem jest kwestia tzw. wkładu własnego, który Polska musiała dołożyć do obiecanych dotacji. W tym roku na ten cel w budżecie państwa zostało zapisane ok. 35 mln zł.
O przyczynach opóźnień rozmawiali wczoraj w Norwegii przedstawiciele polskiego i norweskiego rządu. Do momentu zamknięcia tego wydania "Parkietu" rozmowy się nie zakończyły. Także resort rozwoju nie skomentował negocjacji.
Problemy z dotacjami od państw darczyńców ma nie tylko Polska. Na podobne trudności z wykorzystaniem tych funduszy natrafiały także inne państwa członkowskie Unii Europejskiej, na przykład Hiszpania, Portugalia czy Grecja. Nieoficjalnie mówi się, że główna przyczyna problemów tkwi w Brukseli - w Biurze Mechanizmów Finansowych. Pośredniczy ono w kontaktach między państwami, które odbierają dotacje, a Komisją Europejską.