Ponad 60 mln zł składek zebrał FinLife w pierwszych trzech kwartałach br. To o 9 mln zł mniej niż w tym samym okresie 2005 r. Mniejszy przypis nie odbił się jednak na zyskach firmy. Trzeci kwartał ub. r. towarzystwo zamknęło ze stratą 7,7 mln zł. W tym roku FinLife wyszedł nad kreskę, zarabiając po dziewięciu miesiącach ponad 1,2 mln zł. - Wyniki są zgodne z planami spółki - twierdzi Marcin Gajzler, rzecznik FinLife. Przedstawiciele firmy twierdzą, że dobre wyniki to przede wszystkim zasługa bancassurance. Głównymi partnerami FinLife są Santander Consumer Bank i Dominet. - Te dwa banki sprzedają ok. 95 proc. polis, które oferujemy przez kanał bancassurance. Oprócz tego współpracujemy z bankami spółdzielczymi, sprzedając ubezpieczenia na życie dla kredytobiorców - mówi Marcin Gajzler. Finlife zamierza rozszerzyć współpracę z bankami o kolejne firmy. - Rozmawiamy z kilkoma instytucjami finansowymi - informuje Gajzler. Nie chce jednak zdradzać nazw.

W tym roku FinLife wprowadzi jeszcze do swojej oferty polisy inwestycyjne ze składką jednorazową. Towarzystwo szacuje, że na koniec roku uda mu się zebrać ok. 80 mln zł przypisu i zarobić 200-400 tys. zł. - Zyski na koniec roku będą mniejsze niż po III kwartale, m.in. z powodu konieczności zawiązania rezerw na produkty, które mamy zamiar wprowadzić - wyjaśnia Gajzler.