Reklama

Batalia o emerytów kosztem budżetu

Pod koniec roku posłowie robią wszystko, aby zyskać przychylność emerytów. Ile za to zapłacimy?

Publikacja: 17.11.2006 07:04

Grupa emerytów i rencistów licząca 7,2 miliona osób jest znowu w centrum zainteresowania. Rząd założył, że w przyszłym roku świadczenia dla nich wzrosną o inflację plus 5 proc. wskaźnika wzrostu płac (a więc o 1,4 proc.). W budżecie zapisano na takie podwyżki 1,6 mld zł. Tyle tylko, że wciąż nie ma projektu stosownej ustawy. Odrębne stanowisko prezentuje bowiem kontrolowany przez Samoobronę resort pracy, forsując waloryzację emerytur o inflację plus 20 proc. wskaźnika wzrostu płac (łącznie o 2 proc.). To kosztowałoby jednak dodatkowo 700 mln zł.

Dodatki na dwie modły

Gabinetową inercję starają się wykorzystać posłowie. LPR świętuje po tym, jak Sejmowa Komisja Polityki Społecznej skierowała wczoraj projekt ustawy o świadczeniu zapomogowym do dalszych prac w Komisji. Stało się tak mimo uwag rządu, że nie stać nas na wypłaty 500 zł dwu milionom osób. Liga zakłada, że dodatkowe pieniądze pozyska "ze zwiększonych wpływów podatkowych". Posłowie zignorowali uwagi ZUS-u, który stwierdził, że ustalenie listy "rankingowej" najuboższych emerytów jest trudne do wykonania.

Jakby tego było mało, marszałek sejmu zdecydował wczoraj, że projekt ustawy o dodatku drożyźnianym, autorstwa posłów PO i Samoobrony, także będzie rozpatrywany. Inspirowany przez dziennik "Fakt" pomysł zakłada wypłatę 450 zł tym emerytom i rencistom, których świadczenia są mniejsze od minimalnej pensji. Ma to być odpowiedź na wzrost cen żywności i energii - mimo że dane GUS nie potwierdzają tezy o wysokiej inflacji. - Chcemy pomóc emerytom w najtrudniejszym dla nich okresie - przyznaje Ewa Kopacz (PO), współautorka projektu. Twierdzi, że środki na ten cel (1,35 a może nawet 2 mld zł, jak sugeruje ZUS) można znaleźć w rezerwach celowych w budżecie.

Krytyka

Reklama
Reklama

nikogo nie obchodzi

Eksperci krytykują te pomysły. - Akcje takie przypominają przyłożenie kompresu. To jednak nie doprowadzi do wyleczenia tak chorego pacjenta, jakim jest nasz system ubezpieczeń - mówi Robert Gwiazdowski, szef Rady Nadzorczej ZUS i prezydent Centrum im. Adama Smitha.

- Świadczeniobiorcy stanowią tak dużą grupę wyborczą, że posłowie nie chcą zauważyć, że gospodarstwa emerytów są w lepszej sytuacji finansowej niż gospodarstwa pracownicze - zaznacza Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

- Dziwię się, że populistyczne projekty nie zostały zarzucone po wyborach samorządowych. Politycy nie zdają sobie chyba z powagi sytuacji, jaka wypływa z dużych potrzeb pożyczkowych rządu. Nawet Platforma Obywatelska, uważająca się za ostoję rozsądku ekonomicznego, bierze udział w walce o głosy - komentuje Marcin Mrowiec, ekonomista BPH.

Finanse

publiczne

Reklama
Reklama

do komisji

Politycy liczą, że dodatkowe środki na emerytów znajdą się po reformie finansów. Pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy o finansach publicznych odbyło się dopiero wczoraj. Rząd zrezygnował na razie z wprowadzania najtrudniejszych zmian - m.in. z likwidacji zakładów budżetowych i jednostek pomocniczych. Projekt przewiduje za to wpisanie środków unijnych do budżetu. Partie zgodziły się, by pracować nad nim dalej w komisjach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama