Opublikowane wczoraj przez Główny Urząd Statystyczny dane o rynku pracy w październiku okazały się zgodne z oczekiwaniami analityków. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw (czyli w firmach liczących co najmniej 10 pracowników) było o 3,6 proc. wyższe niż przed rokiem. Takiego właśnie wzrostu spodziewali siź ekonomiści.
Z kolei przeciętna płaca była o 4,7 proc. wyższa niż rok wcześniej (średnia prognoz specjalistów ankietowanych przez "Parkiet" wynosiła 4,3 proc., ale mediana - nieuwzględniająca skrajnych prognoz - 4,6 proc.).
Dane nie przyniosły zaskoczenia i rynek praktycznie nie zareagował na komunikat GUS. A co myślą o nim ekonomiści?
- Jeszcze nie wiemy, jaka była dynamika produkcji w październiku, ale zapewne podobnie jak w poprzednich miesiącach wzrost przekroczył 10 proc. W połączeniu z danymi o płacach to oznacza, że jednostkowe koszty pracy spadają, a to dobra wiadomość z punktu widzenia perspektyw inflacji - ocenia Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego.
- Obserwowany wzrost nominalnych wynagrodzeń nie prowadzi do silnej presji inflacyjnej i stąd nie powinien stanowić argumentu do podwyżek stóp procentowych w najbliższych miesiącach - uspokaja Sebastian Stolorz, główny ekonomista Banku Ochrony Środowiska.