Od początku roku indeks BET bukareszteńskiej giełdy (tworzy go 10 najbardziej płynnych spółek) wzrósł o 16,9 proc. W tym samym czasie sofijski SOFIX podskoczył o 31,5 proc. To dobre wyniki w porównaniu z innymi parkietami w Europie Środkowo-Wschodniej. Gorszy był zarówno praski PX, który podniósł się o 5,3 proc., budapeszteński BUX, który zanotował zwyżkę o 10,1 proc. i WIG20 - wzrost o 15,3 proc. - Kursy windowały m.in. zagraniczne fundusze inwestycyjne, które, choć już były wcześniej obecne w Rumunii i Bułgarii, to po decyzji o przyjęciu obu krajów do Unii, zwiększyły intensywność działania - mówi "Parkietowi" Carmen Arsene, analityk bukareszteńskigo oddziału CA IB. Część ekonomistów twierdzi, że w przyszłym roku można się spodziewać dalszych wzrostów, bo na giełdy w Sofii i Bukareszcie wejdą fundusze inwestycyjne, które lokują kapitał tylko w krajach Unii. Większość ekspertów jest jednak zdania, że czas ponadprzeciętnych zysków powoli mija.
Giełdy wyhamują
Zdaniem ekonomistów, w 2007 r. giełdowe wzrosty nie będą już tak wysokie jak do tej pory. - Efekt, jaki wywołała decyzja o przyjęciu obu państw do Wspólnoty, już został zdyskontowany. Akcje już teraz są dość drogie - uważa Arsene. Wskaźnik średniej ceny akcji do zysku generowanego przez rumuńskie spółki wchodzące w skład indeksu BET wynosi 24. Bułgarskie akcje są nieco tańsze, bo wskaźnik nie przekracza 20 (dla porównania: w Polsce dla spółek z indeksu WIG20 wynosi ok. 13,5).
Duzi inwestorzy powoli zaczynają się dusić na małych giełdach Rumunii i Bułgarii. Agencja Bloomberga obliczyła, że kapitalizacja bukareszteńskiego parkietu wynosi niemal 20 mld euro, a sofijskiego jest ponad trzy razy mniejsza. Warszawska GPW w porównaniu z nimi to gigant, bo łączna wartość polskich spółek notowanych na naszej giełdzie wynosi grubo ponad 100 mld euro. Taką wielkość rumuńska giełda chciałaby osiągnąć w 2020 r. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo niewiele spółek zapowiada debiuty. - W tym roku pierwotną emisję zorganizowała tylko Transelectrica. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do końca roku na rumuńskiej giełdzie pojawią się jeszcze dwie średniej wielkości firmy - mówi Arsene. W przyszłym roku wysypu nowych podmiotów również raczej nie będzie. Rząd będzie się starał sprzedać przez giełdę Romtelekom i dystrybutora gazu Transgaz. Nie wiadomo, czy będą inne debiuty. - Poprosiłem ministra przemysłu, by nie przyspieszał procesu prywatyzacyjnego spółek energetycznych. Temat powinien być ponownie podjęty po analizie wyników dotychczasowej sprzedaży państwowych spółek z tego sektora i wyciągnięciu stosownych wniosków - mówił w czwartek prezydent Rumunii Traian Basescu w programie wyemitowanym przez telewizję "Realitatea". Minister łączności Zsolt Nagy twierdzi z kolei, że rząd potrzebuje więcej czasu, by mieć pewność, że otrzyma stosowne wynagrodzenie za zbywane udziały w krajowym telekomie.
Małe giełdy Rumunii i Bułgarii mogą nieco zyskać na atrakcyjności, jeżeli połączą się z silniejszymi partnerami. W Europie Południowo-Wschodniej trend konsolidacji branży może nabrać tempa po tym, jak czarnogórski parkiet w tym tygodniu podpisał porozumienie o współpracy z Wiener Boerse i Hellenic Exchanges Holding. Prezes OMX - sojuszu, w którego skład wchodzą m.in. giełdy państw bałtyckich - Magnus Boecker chciałby widzieć w swojej spółce również rumuński parkiet. W tym tygodniu sofijska platforma notowań poinformowała, że interesują się nią m.in. Deutsche Boerse i Wiener Boerse, a także ateńska giełda.