Reklama

Bułgaria i Rumunia - nowe tygrysy Unii

Zagraniczny kapitał inwestuje coraz więcej. Budżety obu krajów są w dobrej kondycji, a Bułgaria przyjmie euro wcześniej niż Polska. Czy warto skorzystać z koniunktury i ulokować swoje oszczędności na parkietach Sofii i Bukaresztu?

Publikacja: 18.11.2006 08:10

Od początku roku indeks BET bukareszteńskiej giełdy (tworzy go 10 najbardziej płynnych spółek) wzrósł o 16,9 proc. W tym samym czasie sofijski SOFIX podskoczył o 31,5 proc. To dobre wyniki w porównaniu z innymi parkietami w Europie Środkowo-Wschodniej. Gorszy był zarówno praski PX, który podniósł się o 5,3 proc., budapeszteński BUX, który zanotował zwyżkę o 10,1 proc. i WIG20 - wzrost o 15,3 proc. - Kursy windowały m.in. zagraniczne fundusze inwestycyjne, które, choć już były wcześniej obecne w Rumunii i Bułgarii, to po decyzji o przyjęciu obu krajów do Unii, zwiększyły intensywność działania - mówi "Parkietowi" Carmen Arsene, analityk bukareszteńskigo oddziału CA IB. Część ekonomistów twierdzi, że w przyszłym roku można się spodziewać dalszych wzrostów, bo na giełdy w Sofii i Bukareszcie wejdą fundusze inwestycyjne, które lokują kapitał tylko w krajach Unii. Większość ekspertów jest jednak zdania, że czas ponadprzeciętnych zysków powoli mija.

Giełdy wyhamują

Zdaniem ekonomistów, w 2007 r. giełdowe wzrosty nie będą już tak wysokie jak do tej pory. - Efekt, jaki wywołała decyzja o przyjęciu obu państw do Wspólnoty, już został zdyskontowany. Akcje już teraz są dość drogie - uważa Arsene. Wskaźnik średniej ceny akcji do zysku generowanego przez rumuńskie spółki wchodzące w skład indeksu BET wynosi 24. Bułgarskie akcje są nieco tańsze, bo wskaźnik nie przekracza 20 (dla porównania: w Polsce dla spółek z indeksu WIG20 wynosi ok. 13,5).

Duzi inwestorzy powoli zaczynają się dusić na małych giełdach Rumunii i Bułgarii. Agencja Bloomberga obliczyła, że kapitalizacja bukareszteńskiego parkietu wynosi niemal 20 mld euro, a sofijskiego jest ponad trzy razy mniejsza. Warszawska GPW w porównaniu z nimi to gigant, bo łączna wartość polskich spółek notowanych na naszej giełdzie wynosi grubo ponad 100 mld euro. Taką wielkość rumuńska giełda chciałaby osiągnąć w 2020 r. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo niewiele spółek zapowiada debiuty. - W tym roku pierwotną emisję zorganizowała tylko Transelectrica. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do końca roku na rumuńskiej giełdzie pojawią się jeszcze dwie średniej wielkości firmy - mówi Arsene. W przyszłym roku wysypu nowych podmiotów również raczej nie będzie. Rząd będzie się starał sprzedać przez giełdę Romtelekom i dystrybutora gazu Transgaz. Nie wiadomo, czy będą inne debiuty. - Poprosiłem ministra przemysłu, by nie przyspieszał procesu prywatyzacyjnego spółek energetycznych. Temat powinien być ponownie podjęty po analizie wyników dotychczasowej sprzedaży państwowych spółek z tego sektora i wyciągnięciu stosownych wniosków - mówił w czwartek prezydent Rumunii Traian Basescu w programie wyemitowanym przez telewizję "Realitatea". Minister łączności Zsolt Nagy twierdzi z kolei, że rząd potrzebuje więcej czasu, by mieć pewność, że otrzyma stosowne wynagrodzenie za zbywane udziały w krajowym telekomie.

Małe giełdy Rumunii i Bułgarii mogą nieco zyskać na atrakcyjności, jeżeli połączą się z silniejszymi partnerami. W Europie Południowo-Wschodniej trend konsolidacji branży może nabrać tempa po tym, jak czarnogórski parkiet w tym tygodniu podpisał porozumienie o współpracy z Wiener Boerse i Hellenic Exchanges Holding. Prezes OMX - sojuszu, w którego skład wchodzą m.in. giełdy państw bałtyckich - Magnus Boecker chciałby widzieć w swojej spółce również rumuński parkiet. W tym tygodniu sofijska platforma notowań poinformowała, że interesują się nią m.in. Deutsche Boerse i Wiener Boerse, a także ateńska giełda.

Reklama
Reklama

Polityka nieistotna

Ekonomiści jak mantrę powtarzają, że scena polityczna w Europie Środkowo-Wschodniej nie ma większego znaczenia dla sytuacji na rynkach finansowych, bo sytuacja gospodarcza krajów naszego regionu jest dobra, i tylko to się liczy. - Ryzyko polityczne w Rumunii i Bułgarii jest podobne jak w innych państwach w tej części Starego Kontynentu - mówi "Parkietowi" Kenneth Orchard, analityk londyńskiego oddziału Moody`s. Możliwe, że Rumuni pójdą do urn wcześniej niż przewiduje polityczny kalendarz, bo pogarszają się stosunki między partiami tworzącymi koalicyjny rząd. - Chcę przyspieszonych wyborów, bo kraj ich potrzebuje. Wszystkie partie rządzące powinny wesprzeć ten pomysł - mówi Basescu. - Jeżeli dojdzie do przyspieszonych wyborów, to prywatyzacja państwowych spółek może się przeciągnąć - ostrzega Arsene.

Funkcję premiera Bułgarii piastuje Siergiej Staniszew, który jest jednocześnie liderem socjalistycznego klubu BSP. Chociaż w koalicji tworzącej gabinet nie ma partii liberalnej, to gospodarka przechodzi liberalną kurację. Praktycznie cały państwowy majątek został sprywatyzowany, a podatki od dochodów osób prawnych są obniżane. - Teraz CIT wynosi 15 proc., ale w przyszłym roku ma spaść do 10 - mówi nam Remy Salters, analityk Standard & Poor?s. - W sprawach gospodarczych to dojrzały rząd - wtóruje mu Orchard.

Niskie podatki dochodowe w obu krajach (w Rumunii CIT wynosi 16 proc.) nie tylko przyciągają zagraniczne inwestycje, ale i, podobnie jak parę lat temu w Polsce, poprawiają kondycję budżetu. - W krajach rozwiniętych obniżka obciążeń fiskalnych wpływa przeważnie na obniżenie przychodów skarbu państwa. W Bułgarii i Rumunii, gdzie szara strefa jest wciąż duża, jest na odwrót. Firmy zaczynają działać legalnie i płacą podatki - mówi Orchard.

Zdrowe finanse publiczne

Budżety krajów naszego regionu cierpią na chroniczny brak gotówki. W tym roku na Węgrzech deficyt może przekroczyć 10 proc. PKB. W Polsce będzie znacznie niższy, bo wyniesie prawdopodobnie 2,1 proc. produktu krajowego brutto. Tymczasem bułgarski rząd tradycyjnie wydaje mniej, niż wpływa do państwowej kasy. W tym roku gabinet szacuje, że nadwyżka wyniesie 3 proc. PKB. Przyszłoroczny projekt budżetu zakłada 0,8 proc. PKB nadwyżki. - Odpowiedzialna polityka fiskalna skłoniła nas do przyznania krajowi ratingu BBB+/stabilny/A-2 - mówi Salters (pierwsze określenie to ocena długookresowa; stabilna perspektywa oznacza, że w okresie od 6 do 24 miesięcy raczej nie nastąpi zmiana ratingu; ostatnia liczba odpowiada za krótkookresową wiarygodność kredytową państwa). Tym samym kraj jest oceniany dokładnie tak samo jak Polska.

Reklama
Reklama

Rumunia również dobrze wypada na tle krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W br. deficyt budżetowy wyniesie od 1,5 do 2 proc. PKB. Miźdzy innymi dlatego, że nie są to aż tak dobre wyniki, jakimi może siź poszczycić Bułgaria, S&P przyznał krajowi rating BBB-/pozytywny/A-3. Moody`s mniej chwali oba państwa i ocenia je na Baa3, podczas gdy nasz kraj ma rating o cztery "oczka" wyższy - A-2. - Rumunia i Bułgaria są jeszcze daleko za Polską w procesie transformacji ustrojowej - mówi Orchard.

Euro szybciej

niż w Polsce?

W 2010 r. może się u nas odbyć referendum, w którym zdecydujemy, czy chcemy przyjąć wspólną walutę. Zgodnie z traktatem akcesyjnym, gdy tylko spełnimy kryteria z Maastricht, musimy wejść do systemu stabilizacji kursów ERM II. Z prawnego punktu widzenia nie możemy więc zrezygnować z porzucenia złotego na rzecz euro. Wiele wskazuje na to, że gdy w Polsce będzie trwała wątpliwej wartości debata nad ujemnymi wpływami członkostwa w unii walutowej, to w Bułgarii będzie się już płacić wspólnym pieniądzem. Nadwyżka budżetowa i dług publiczny na poziomie 24 proc. PKB to mocne argumenty sofijskiego rządu, który chce jak najszybciej wprowadzić euro. Kurs lewa jest sztywno powiązany ze wspólną walutą już od 1997 r. i czeka na wejście do ERM II.

- Przyjęcie euro może się opóźnić ze względu na zbyt wysoką inflację, ale raczej nie więcej niż o rok - uważa Salters. Realna data przyjęcia wspólnej waluty dla Rumunii to - zdaniem S&P - 2014 r.Na ile mieszkańcy obu przyszłych państw członkowskich Unii rzeczywiście są zadowoleni z sytuacji gospodarczej swoich krajów, przekonamy się na własnej skórze już za parę miesięcy. Jeżeli zdaniem Bułgarów i Rumunów u nas żyje się lepiej, to już od stycznia możemy spodziewać się napływu imigrantów z tych krajów, ponieważ Polska otworzyła swój rynek pracy dla wszystkich państw członkowskich Wspólnoty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama