Dystrybutor żywności importowanej - o około 25 proc., do 8,1 mln zł - obniżył tegoroczną prognozę zysku netto. Skorygowano również przychody. Mają wynieść 86 mln zł, czyli o 8 proc. mniej niż pierwotnie planowano. Korektę prognoz zarząd tłumaczy tym, że w pierwotnych planach wyników finansowych uwzględniono też potencjalne przychody ze sprzedaży towarów, które spółka uzyskałaby dzięki uruchomieniu delikatesów i sklepów ?corner shops". Tych pierwszych miało powstać w 2006 roku 3, a drugich - 6. Tymczasem realizacja inwestycji została przesunięta na początek 2007 r.

Ponad 2 mln zł więcej mają wynieść w 2006 roku koszty promocji w sieciach (11 mln zł według skorygowanej prognozy). North Coast tłumaczy to intensywniejszymi akcjami marketingowymi, których zadaniem jest wypromowanie nowo utworzonych oddziałów oraz produktów sprzedawanych w okresie przedświątecznym. Spółka uspokaja, że zamierza otworzyć wszystkie zaplanowane na 2006 r. filie. - Oprócz głównego magazynu w Pruszkowie pod Warszawą uruchomiliśmy już filie w Krakowie, w okolicach Wrocławia oraz Gdańska. Jako ostatnią uruchomimy filię w okolicach Poznania i łącznie na koniec 2006 roku będziemy mieć pięć magazynów - zapewnia Giorgio Pezzolato, wiceprezes North Coast.

Spółka liczy, że końcówka roku będzie udana. - Czwarty kwartał z reguły jest dla nas najkorzystniejszy, biorąc pod uwagę zarówno przychody, jak i zyski. Wynika to ze zwiększonego popytu przedświątecznego na produkty North Coast - dodaje wiceprezes.

Obniżka prognoz nie była dla inwestorów zaskoczeniem (spółka zapowiadała korektę w raporcie za III kwartał). Rynek zareagował spokojnie - we wtorek kurs dystrybutora spadł o 0,3 proc., do 3,8 zł.