Reklama

Kapitał z zagranicy pokochał region

Napływ kapitału na rynki naszego regionu to efekt działania czynników globalnych. Ale dobra sytuacja Polski pomaga

Publikacja: 22.11.2006 07:21

Hossa na rynkach finansowych krajów naszego regionu trwa w najlepsze. Euro, którego cena jeszcze w pierwszych dniach września ocierała się o 4 zł, teraz kosztuje ok. 3,8 zł. Analitycy są przekonani, że w najbliższych dniach nasza waluta może się jeszcze umocnić - o ile rynek zdoła przebić się przez tę ?ważną barierę psychologiczną" (kolejna to 3,75 zł).

Podobnie jest na naszym rynku obligacji. Rentowność 5-letnich papierów skarbowych dwa miesiące temu przekraczała nawet chwilami 5,5 proc. W ostatnich dniach zeszła poniżej 5 proc. (by wczoraj wzrosnąć minimalnie powyżej tego poziomu).

Równie dobre nastroje jak w Polsce panują i w innych krajach. Dość powiedzieć, że na Słowacji rentowność 5-letnich obligacji na początku września wyraźnie przekraczała 5 proc. Ile jest teraz? Nieco ponad 4,1 proc. Nic dziwnego, że słowacka korona umocniła się z ok. 37,5 SKK/EUR do 35,5 SKK. Skąd ten wzrost?

Ważne jest to,

co dzieje się na świecie

Reklama
Reklama

Analitycy tłumaczą go ?poprawą sentymentu" globalnych inwestorów. - Inwestorzy zaczęli inaczej postrzegać perspektywy sytuacji makroekonomicznej w Stanach Zjednoczonych. Zdecydowanie zmniejszyło się ryzyko gwałtownego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Nie ma też obaw, obecnych jeszcze kilka miesięcy temu, że amerykański bank centralny zacznie podnosić stopy procentowe - opowiada Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK.

- Strach przed podwyżkami stóp dotyczył nie tylko gospodarki amerykańskiej. Teraz coraz częściej mówi się o kolejnej fali obniżek we wszystkich najważniejszych gospodarkach - mówi inny analityk z zagranicznego banku. Według obliczanego przez agencję Bloomberg globalnego indeksu oczekiwań dotyczących stóp procentowych (bierze pod uwagę USA, strefę euro i Japonię), w tej chwili inwestorzy spodziewają się, że za rok stopy procentowe będą o ok. 25 pkt bazowych niższe niż w tej chwili.

Jest jeszcze jeden element. - Zmienność cen na tzw. rynkach bazowych jest teraz bardzo niska, a to zachęca do inwestowania na rynkach nieco bardziej ryzykownych. Mówiąc obrazowo: gdy nie ma jak zarabiać na ?eurodolarze", można spróbować na ?eurozłotym" - dodaje Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Znakomite perspektywy

Popyt na środkowoeuropejskie aktywa jest tak duży, że czynniki lokalne schodzą na dalszy plan. Ale, jak wskazują ekonomiści, sytuacja w naszej gospodarce z pewnością nie zniechęca do lokowania kapitału w naszym kraju. - Ostatnie dane GUS znowu pokazały, że przemysł radzi sobie znakomicie. Wiadomo, że w niektórych działach niemal 100 proc. produkcji idzie na eksport, co wspiera notowania złotego. Ta dobra passa powinna się utrzymywać jeszcze parę lat - dopóki wydajność w Polsce będzie rosła szybciej niż w ?starej Unii", a siła robocza będzie tańsza - ocenia B. Pawłowski z ING BSK. Ekonomiści wskazują, że powodów do umacniania złotego jest więcej (np. transfery Polaków pracujących za granicą). To nie oznacza, że złoty zawsze będzie się umacniał. - Trzeba liczyć się z osłabieniem, gdy inwestorzy będą realizować zyski. To może nastąpić w każdej chwili - zaznacza P. Bielski z BZ WBK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama