Reklama

Duński liberalizm o "ludzkiej twarzy"

Model duński może zostać wprowadzony w kraju o wysokiej kulturze technicznej, świetnie wykształconej sile roboczej, obfitości kapitału, w otoczeniu chętnych do inwestowania biznesmenów. Wymagana jest również olbrzymia samodyscyplina społeczna

Publikacja: 22.11.2006 07:56

Dania jest ściśle związana gospodarczo z jednej strony z pozostałymi krajami skandynawskimi, z drugiej - z Niemcami. Z tego względu koniunktura gospodarcza ściśle zależy od wyników gospodarczych krajów sąsiednich. Wzrost gospodarczy w latach 2001-2004 nie był imponujący i wahał się w granicach od jednego do dwóch procent PKB. Dopiero rok 2005 przyniósł wyraźne ożywienie gospodarcze (3,5 procent wzrostu), które jest oczywiście pochodną poprawy koniunktury w Niemczech.

Polityka makroekonomiczna Danii musi być zatem dopasowana do polityki Unii Europejskiej. Polityka monetarna, chociaż Dania nie należy do strefy euro, jest dokładnym odbiciem decyzji podejmowanych przez EBC. W rezultacie inflacja jest na bardzo zbliżonym poziomie do Eurolandu i oscyluje w przedziale 2-2,5 procent. Utrzymywanie stałego kursu walutowego wobec euro, przy niskich stopach procentowych porównywalnych ze stopami strefy euro, wymaga bardzo odpowiedzialnej polityki fiskalnej. Kraj utrzymuje od dłuższego czasu nadwyżkę fiskalną i ma również dodatni wynik na rachunku bieżącym.

Nad systemem gospodarczym Danii warto się jednak pochylić ze względu na specyficzny model rynku pracy. Duński model "flexicurity", którego nazwa pochodzi od zbitki słownej dwóch angielskich wyrazów: elastyczność (felxibility) i bezpieczeństwo (security), ma łączyć konkurencyjność z zabezpieczeniem socjalnym. Istotą systemu jest pełna liberalizacja prawa pracy, umożliwiająca bardzo łatwe zatrudnianie, ale również zwalnianie pracowników. Ta cecha systemu umożliwia bardzo szybkie dostosowanie zatrudnienia do bieżącej koniunktury. Firmy, gdy spada popyt i rosną zapasy, mogą zwolnić pracowników i wstrzymać produkcję. Taki "wilczy" system został zaakceptowany przez świat pracy, ponieważ zostać bezrobotnym nie oznacza automatycznie utraty dochodów. Rozbudowany system zasiłków i pomocy społecznej pozwala zachować ten sam poziom stopy życiowej.

Czy duński system jest "złotym środkiem" zapewniającym właściwą elastyczność rynku pracy przy pełnym bezpieczeństwie socjalnym? Niekoniecznie, potencjalnym naśladowcom, ku przestrodze, warto przedstawić założenia, przy których spełnieniu system działa prawidłowo. Przede wszystkim system taki jest budżetowo bardzo kosztowny. Zakładając zbilansowany budżet, konieczne jest wprowadzenie wysokich obciążeń podatkowych. Rozbudowany system bezpieczeństwa socjalnego wymaga zgody społeczeństwa na wysokie podatki. Znaczne koszty pracy, jeśli utrzymana ma być międzynarodowa konkurencyjność, muszą być skompensowane przez bardzo wysoką wydajność pracy. Model duński może zostać dlatego też wprowadzony w kraju o wysokiej kulturze technicznej, świetnie wykształconej sile roboczej, obfitości kapitału, w otoczeniu chętnych do inwestowania biznesmenów.

Wymagana jest również olbrzymia samodyscyplina społeczna. Osoby bezrobotne, mimo wysokich zasiłków, muszą aktywnie poszukiwać pracy, być chętne do odbycia przeszkolenia, zmiany profilu zawodowego, jak również miejsca zamieszkania. Nadużywanie przywilejów socjalnych musi zostać wykluczone nie tylko na zasadzie formalnych zakazów, ale również poprzez brak społecznego przyzwolenia.

Reklama
Reklama

Aparat państwowy musi również dysponować świetnie zorganizowanymi urzędami pracy, które są w stanie dotrzeć do każdego bezrobotnego nie tylko z odpowiednią pomocą finansową, ale przede wszystkim z planem znalezienia nowej pracy.

Wahania koniunktury muszą być stosunkowo niewielkie, a okresy recesji bardzo krótkie. Tym samym skala bezrobocia, nawet w okresach dekoniunktury, musi być względnie mała. Inaczej koszt finansowy utrzymania socjalnego bezpieczeństwa gwałtownie rośnie i zamienia się w olbrzymi deficyt budżetowy. Doświadczyła tego sama Dania na początku lat 80. Recesja wywołała eksplozję bezrobocia, które spowodowało gwałtowny wzrost wydatków socjalnych i skokowy wzrost deficytu budżetowego. Spadek konkurencyjności duńskiej gospodarki zaowocował wzrostem deficytu na rachunku bieżącym, a próby jego równoważenPrzywileje socjalne należało czasowo drastycznie ograniczyć, po to by przywrócić równowagę finansów i ożywić gospodarkę. Przy wysokim bezrobociu system okazał się zbyt kosztowny nawet dla Danii.

Liberalizm "o ludzkiej twarzy" wymaga spełnienia bardzo rygorystycznych warunków. Kluczowym czynnikiem jest bardzo dobrze rozwinięta gospodarka, z ugruntowaną pozycją konkurencyjną w handlu międzynarodowym, łatwą absorpcją postępu technicznego i dużą innowacyjnością produktów. Istotą systemu jest bowiem założenie niskiego poziomu bezrobocia, a tym samym odpowiednio stabilny popyt na pracę. Nie tylko krajów "na dorobku", o wysokiej stopie bezrobocia, ale również bogatych, o "niszach" strukturalnego bezrobocia o charakterze branżowym lub terytorialnym nie stać na duński system. Elastyczny i konkurencyjny rynek pracy jest podstawowym lekarstwem na wysokie bezrobocie. Jego wprowadzenie, nawet przy bardzo oszczędnym systemie zabezpieczeń socjalnych, jest koniecznym warunkiem dla redukcji bezrobocia. Bardziej obiecujące są reformy przeprowadzone w Irlandii niż duński system "flexicurity".

Międzynarodowy Fundusz Walutowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama