Zadłużenie klientów indywidualnych z tytułu kredytów konsumpcyjnych będzie wynosiło w 2009 r. 20 mld euro. W końcu ub. r. było to 11 mld euro. To oznacza, że wartość zadłużenia będzie się zwiększać średnio o 15 proc. rocznie - takie szacunki przedstawił podczas wczorajszego spotkania branży consumer finance Wojciech Sass z The Boston Consulting Group. Jego zdaniem, w najbliższych latach utrzyma się widoczna już tendencja wypierania kredytów ratalnych przez pożyczki gotówkowe.
Przedstawiciele branży wskazują, że dla kilkunastoprocentowego wzrostu zadłużenia konieczne jest zwiększanie sprzedaży kredytów o 30 proc. rocznie. Możliwa jest nawet większa dynamika. - Boom budowlany popchnie wzrost kredytu konsumenckiego do ponad 40 proc. Nie ma możliwości, żeby konsumenci byli w stanie sfinansować z własnej kieszeni wszystkie zakupy do nowych mieszkań, np. sprzętu AGD czy RTV - ocenił Łukasz Gębski, członek zarządu Cetelem Bank Polska.
Jeszcze szybciej niż kredyty konsumpcyjne będą się rozwijać pożyczki na zakup nieruchomości. Jacek Łaszek, ekspert Narodowego Banku Polskiego, szacuje potencjał tego rynku na 650 mld zł (w tej chwili kredytów mieszkaniowych jest ok. 70 mld zł). - Roczny popyt można szacować na 45-80 mld zł, co oznacza, że w porównaniu z bieżącą "produkcją" może zwiększyć się dwu-, a nawet czterokrotnie - stwierdził Łaszek. Zaznaczył, że te szacunki nie uwzględniają spodziewanego wzrostu dochodów ludności, bo wtedy potencjał rynku byłby większy.