Rynek leasingu prywatnego w Polsce nie rozwija się tak szybko, jak tego oczekiwano. Jego potencjał jest jednak spory, biorąc pod uwagę sytuację w innych krajach Unii Europejskiej. - Udział leasingu prywatnego w Polsce to około 2 proc. całego rynku, wobec 20-30 proc. w krajach o dłuższym stażu w Unii Europejskiej - mówi Grzegorz Korczyński z Europejskiego Funduszu Leasingowego.
Kiedy więc osiągniemy taki poziom? Na razie wszystko rozbija się o definicję leasingu finansowego, który z punktu widzenia klientów indywidualnych byłby najbardziej korzystny. Według niej, korzystający z przedmiotu leasingu ma dokonywać odpisów amortyzacyjnych. Dla niektórych prawników oznacza to obowiązek dokonywania odpisów. Takie stanowisko zajęła Izba Skarbowa w Warszawie, która uznała, że nie ma czegoś takiego jak leasing finansowy dla osób prywatnych. Jej urzędnicy wskazali bowiem, że osoby fizyczne nie mogą pomniejszyć swoich podatków, ponieważ nie mogą wpisać kosztów leasingu np. samochodu w swoim zeznaniu podatkowym w przeciwieństwie do firm.
Tymczasem Urząd Skarbowy we Wrocławiu zinterpretował przepisy inaczej. Stwierdził, że odpisy nie są obowiązkiem, ale przywilejem. Dzięki temu Europejski Fundusz Leasingowy świadczy usługę leasingu finansowego. Musi tylko zastrzec w umowach, że klienci nie prowadzący działalności gospodarczej rezygnują z odpisów.
Nawet jeśli zostaną rozstrzygnięte wątpliwości podatkowe, branży będzie także przeszkadzać ustawa o kredycie konsumenckim, która przyznała klientom indywidualnym prawo do zakończenia umowy leasingu finansowego w dowolnym terminie. Dla firmy oznacza to możliwość straty przychodów. Firmy boją się więc leasingu finansowego, ponieważ klient może uznać, że po spłacie samych rat kapitałowych jest już właścicielem samochodu. Zabezpieczają swoje interesy w szczegółowych umowach, np. przyznając prawo do odstąpienia od umowy w ciągu 10 dni, ale wydając jej przedmiot dopiero po tym czasie.
Większość firm jednak świadczy usługę leasingu operacyjnego, czyli bez przenoszenia prawa własności. Na nią popyt jest mniejszy. Polacy wolą kupić używany, ale tańszy samochód niż wyleasingować nowy.