Resort pracy chce, żeby wypłatą, obliczaniem i zarządzaniem pieniędzmi pochodzącymi z II filaru zajął się ZUS. O pomyśle Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej pisaliśmy dwa tygodnie temu. Teraz informacje te potwierdziła minister Anna Kalata. - Byłby to wyodrębniony fundusz, działający na takiej zasadzie jak Fundusz Rezerwy Demograficznej - mówi A. Kalata. Jej zdaniem FRD jest zarządzany efektywnie.

Fundusz rzeczywiście radzi sobie bardzo dobrze z pomnażaniem pieniędzy. Stopa zwrotu w 2005 roku wyniosła 34 proc. - lepszy wynik pokazał tylko komercyjny fundusz Arka BZ WBK Akcji. Jednak w FRD zgromadzono 2 mld zł, podczas gdy do nowego funduszu z kont OFE rokrocznie będzie trafiać kilkadziesiąt miliardów złotych.

Na ryzyko związane z powierzeniem tak wielkiej kwoty jednej instytucji zwracała uwagę Ewa Lewicka-Banaszak, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Jej zdaniem, taki system zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia błędu przy kalkulowaniu wysokości świadczeń.

Zarówno izba, jak i przedstawiciele organizacji pracodawców opowiadali się za tym, żeby wyliczeniami, jak i zarządzaniem środkami pochodzącymi z II filaru zajęły się zakłady ubezpieczeń na życie, natomiast rola ZUS-u ograniczałaby się jedynie do wypłaty świadczeń. - Pomysł ministerstwa oznacza powrót do upolitycznienia systemu emerytalnego - uważa Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Pierwsze emerytury z nowego systemu mają być wypłacane w 2009 roku. Według wyliczeń MPiPS, na początku emerytury z nowego systemy dostanie 5 tys. kobiet. W 2013 roku będzie to już 100 tys. osób. Czasu na zorganizowanie systemu wypłat jest coraz mniej. Tym bardziej że nie ma jeszcze odpowiedniej ustawy. W resorcie pracy dowiedzieliśmy się, że założenia do projektu tego aktu prawnego, które są propozycją ministerialną, nie rządową, zostaną przedstawione w przyszłym tygodniu. Jak zapewnia minister A. Kalata, na ostateczny ich kształt będą miały wpływ opinie partnerów społecznych i środowiska.