Dla inwestorów przemysłowych atrakcyjne są przede wszystkim tereny południowej Polski - uważa Maciej Tarkowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Działalność usługową i zaawansowaną technologicznie najkorzystniej jest ulokować w regionach, w których dominują duże miasta, takie jak Warszawa, Wrocław czy Gdańsk - dodaje. Okazuje się, że żaden region czy województwo ze wschodniej Polski nie jest wystarczająco atrakcyjne, aby zyskać dobrą lokatę w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej opracowanym przez IBnGR. Z czego to wynika?

Eksperci Instytutu zbadali polskie regiony i województwa nie tylko pod względem infrastruktury, zasobów pracy i rynku zbytu. Tym razem oceniono też ich aktywność wobec inwestorów. - Okazuje się, że niektóre regiony od lat są mało atrakcyjne, a i tak niewiele robią, aby to zmienić - uważa Tomasz Kalinowski, redaktor opracowanego przez IBnGR raportu. Najmniejszą aktywność w przyciąganiu zagranicznych inwestorów wykazują województwa: świętokrzyskie, lubelskie i podlaskie. Te same regiony mają najgorsze sieć transportu i zasoby siły roboczej. - Województwo śląskie, chociaż ma najwięcej terenów pod inwestycje, wykazuje się w tym roku nadzwyczajną wprost aktywnością - stwierdza T. Malinowski.

- Coraz większa część sukcesu w przyciąganiu zagranicznych inwestorów zależy od wysiłku lokalnej administracji - uważa Andrzej Kanthak, prezes Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji Zagranicznych. - Widać jednak pogłębiające się dysproporcje między regionami. Największy wpływ na poprawę sytuacji mogą mieć samorządy - stwierdza.

Według ekspertów IBnGR, cała Polska powinna zwiększyć wysiłki w promowaniu atrakcyjności gospodarczej. - Kolejne kraje Unii Europejskiej otwierają swoje rynki pracy dla naszych pracowników. Firmy działające w Polsce muszą podnosić płace i powoli topnieje przewaga konkurencyjna w postaci taniej siły roboczej - uważa Kalinowski.