Niemiecki koncern E. ON prowadzi rozmowy dotyczące kupna udziałów w rosyjskich elektrowniach - powiedział Anatolij Czubajs, prezes RAO JES, kontrolowanego przez Kreml potentata energetycznego, w wywiadzie dla dziennika "Handelsblatt". Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o walory czterech zakładów. Szef RAO JES w nadchodzącym tygodniu ma spotkać się z władzami E. ON i omówić kwestie liberalizacji rosyjskiego rynku energetycznego.
Przedstawiciele niemieckiego koncernu nie komentują sprawy. Według doniesień dziennika, kupnem elektrownii zainteresowany jest również włoski Enel, fiński Fortum i amerykański AES.
Rosja bez prądu
- Prawie nic nie zrobiono - tak podsumował w środę prace w zakresie reformy energetyki prezydent Władmir Putin. Krytyka działań rządu w tym zakresie jest w pełni uzasadniona. Paradoksalnie Rosję, która na deficyt surowców energetycznych nie może narzekać, czeka w niektórych miejscach zima bez prądu i ogrzewania. Elektrownie posiadają przestarzałą infrastrukturę, a ich moce produkcyjne nie zaspokajają potrzeb rosyjskiej gospodarki. Lekarstwem na bolączki sektora energetycznego są niezwłoczne inwestycje. W budżecie na 2007 r. na rozwój branży przeznaczono około 1,8 miliarda dolarów. Jednak pieniądze z kasy państwowej to za mało i władze RAO JES organizują oferty publiczne poszczególnych spółek zależnych. W tym miesiącu jedna z nich, OGK-5, zebrała z rynku 500 mln dolarów. Ponadto do końca 2007 r. aż 20 spółek należących do energetycznego holdingu ma znaleźć się na giełdzie - twierdzi Anatolij Czubajs.
W tym kontekście analitycy uważają, że wejście zagranicznych koncernów do energetycznych projektów w Rosji jest prawdopodobne. Co więcej, Moskwa gotowa jest też kupować prąd od krajów europejskich. Zainteresowanie eksportem energii na Wschód wyraziło już kilka firm z Finlandii. Już teraz fiński Fortum posiada 25 proc. walorów w TGK-1, spółce dostarczającej prąd na terenie północno-zachodniej Rosji.