Zderzak - taką rolę dla Banku Gospodarstwa Krajowego przewidziało Ministerstwo Transportu. Jak pisaliśmy we wtorek, resort chce, aby od przyszłego roku bank odpowiadał za wykorzystanie ponad 26 mld euro, które w latach 2007-2013 trafią do Polski z UE na inwestycje w infrastrukturę transportową. To ponad 90 mld zł! Jeśli pojawią się problemy z ich wykorzystaniem, to winne nie będzie ministerstwo, lecz BGK.
W poszukiwaniu
kozła ofiarnego
- Ministerstwo Transportu szukało kozła ofiarnego, który w przypadku fiaska rządowego programu budowy dróg i autostrad zostanie podany opinii publicznej na tacy. Wybór padł na kompletnie nieprzygotowany do wdrożenia środków z Unii Europejskiej Bank Gospodarstwa Krajowego - mówi "Parkietowi" jedna z osób, związnych z przygotowaniem funduszy unijnych na lata 2007-2013.
Dodaje, że porażki można się spodziewać, bo resort transportu już w tej perspektywie finansowej miał problemy z wykorzystaniem unijnych pieniędzy. Przez osiem miesięcy tego roku istniało zagrożenie, że straci on część środków z funduszy unijnych, która trafiła za 2004 rok do programu transportowego. Zgodnie z zasadą n+2 powinny one zostać wykorzystane do końca br. Dopiero we wrześniu udało się MT przekroczyć granicę wydatków, a do końca roku zamierza zrealizować wydatki za 185 mln euro. A do połowy 2008 roku musi wykorzystać niecały miliard euro.