Druga rocznica "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie nie cieszyła jej autorów tak bardzo jak przed rokiem. W rządzie od sierpnia prym wiedzie frakcja "niebieska", jak nazywa się potocznie Partię Regionów, której przewodzi Wiktor Janukowycz. 100 dni nowego gabinetu na Ukrainie, jakie upłynęło w ubiegłym tygodniu, nie cechował spokój na salonach politycznych.
Zamieszanie w polityce
Kłótnie rządzących są nieodłącznym elementem "postpomarańczowej" sytuacji na Ukrainie. Wiele nadziei wiązano z podpisaniem w sierpniu porozumienia pomiędzy głównymi partiami - Uniwersału Jedności Narodowej. Jednak w październiku Nasza Ukraina odeszła z rządu, w którym pozostali socjaliści i Partia Regionów z Wiktorem Janukowyczem na czele. Odejście pomarańczowych, jak nazywa się opozycję spod znaku jeszcze do niedawna rządzącej partii, nie ma wpływu na politykę gospodarczą rządu. Wszystkie ekonomiczne resorty w gabinecie Janukowycza zajmują politycy z jego ugrupowania. Zarówno w momencie obejmowania stanowiska premiera przez szefa Partii Regionów, jak i w trakcie jego rządów inwestorzy z optymizmem podchodzili do przyszłości ukraińskiej gospodarki. "Niebiescy" pomimo że dwa lata temu zwalczali pomarańczową rewolucję, która poprawiła wizerunek Kijowa na Zachodzie, zostali miło przyjęci przez inwestorów. Z Janukowyczem wiązano nadzieje na niższe podatki, przywrócenie specjalnych stref ekonomicznych, przyspieszenie prywatyzacji oraz stabilne ceny na gaz.
Prywatyzacja bez pośpiechu
Prawie czteromiesięczne rządy Partii Regionów nie w pełni spełniły oczekiwania rynku. - Redukcja deficytu budżetowego, który w tym roku osiągnie 2,5 proc. PKB, obecnie jest możliwa jedynie przez szybką sprzedaż majątku państwowego - twierdzi w rozmowie z "Parkietem" Anastasja Nazarenko z banku inwestycyjnego Concorde Capital. Według rządowych planów, do budżetu ma wpłynąć 420 mln dolarów. Jest to ambitny cel, zważywszy że do tej pory państwo uzyskało z prywatyzacji 64 mln USD. Pomimo kiepskich wyników ze sprzedaży spółek rząd optymistycznie patrzy w przyszłość i chce, by z tego tytułu w nadchodzącym roku wpłynęło do kasy państwa 2 mld USD. W prywatne ręce ma przejść prawie 600 podmiotów, jednak nie znajdą się wśród nich wielkie koncerny.