Firma PMB to jeden z większych polskich producentów i przetwórców mięsa. Znaczny pakiet jego akcji (44 proc.) dzierżą udziałowcy BOS-a, ogólnopolskiej sieci hurtowni spożywczych. Handlowa firma łączy się właśnie z giełdowym Eldorado. Mimo tych powiązań PMB nie wejdzie w skład notowanej na GPW grupy. - To odrębne biznesy, i tak pozostanie - podkreśla kierownictwo PMB.
Celują w wyższą półkę
Białostocka firma działa w wielu segmentach branży mięsnej. Zajmuje się ubojem i rozbiorem, ma też zaplecze chłodnicze i magazyny. Sprzedaje mięso wieprzowe, wołowe oraz dziczyznę. Oprócz wyrobów nieprzetworzonych, oferuje wędliny. Strategia firmy zakłada specjalizację w produktach z wyższej półki. W jej ofercie można znaleźć m.in. wędzonki, wyroby pieczone, produkty grillowe oraz konserwy. - Ale nasze sztandarowe produkty to kindziuk, kumpiak i pasturma - mówi Leszek Czemiel, prezes PMB. Firma sprzedaje głównie w Polsce i krajach UE. Jej wyroby trafiają też na rynki wschodnie - na Białoruś, Ukrainę i do Azerbejdżanu. Poza tym rozpoczęła właśnie eksport mięsa wieprzowego do Korei Płd.
Przejęcia będą później
Zarząd PMB zdaje sobie sprawę, że branży mięsnej nie ominie konsolidacja. - Jest dziś bardzo rozdrobniona - ocenia prezes Czemiel. Zmiany będą jednak trudne. Małe przedsiębiorstwa, choć nie wytrzymują presji konkurencji, nie chcą myśleć o połączeniu lub przejęciu. Ich właściciele są emocjonalnie związani z tym, co tworzyli przez ostatnie dwadzieścia lat. - Ale prawa ekonomii są nieubłagane. Średnim firmom, bez dokapitalizowania, będzie coraz ciężej - mówi L. Czemiel.