Reklama

Białostocki PMB zarabia na kindziuku

Producent luksusowych wędlin podkreśla, że jeszcze nigdy nie był w tak dobrej sytuacji finansowej. A jeszcze niedawno groziła mu upadłość. Nie wyklucza, że w przyszłości będzie przejmować konkurentów. Przychodzi mu też na myśl wejście na GPW

Publikacja: 27.11.2006 08:46

Firma PMB to jeden z większych polskich producentów i przetwórców mięsa. Znaczny pakiet jego akcji (44 proc.) dzierżą udziałowcy BOS-a, ogólnopolskiej sieci hurtowni spożywczych. Handlowa firma łączy się właśnie z giełdowym Eldorado. Mimo tych powiązań PMB nie wejdzie w skład notowanej na GPW grupy. - To odrębne biznesy, i tak pozostanie - podkreśla kierownictwo PMB.

Celują w wyższą półkę

Białostocka firma działa w wielu segmentach branży mięsnej. Zajmuje się ubojem i rozbiorem, ma też zaplecze chłodnicze i magazyny. Sprzedaje mięso wieprzowe, wołowe oraz dziczyznę. Oprócz wyrobów nieprzetworzonych, oferuje wędliny. Strategia firmy zakłada specjalizację w produktach z wyższej półki. W jej ofercie można znaleźć m.in. wędzonki, wyroby pieczone, produkty grillowe oraz konserwy. - Ale nasze sztandarowe produkty to kindziuk, kumpiak i pasturma - mówi Leszek Czemiel, prezes PMB. Firma sprzedaje głównie w Polsce i krajach UE. Jej wyroby trafiają też na rynki wschodnie - na Białoruś, Ukrainę i do Azerbejdżanu. Poza tym rozpoczęła właśnie eksport mięsa wieprzowego do Korei Płd.

Przejęcia będą później

Zarząd PMB zdaje sobie sprawę, że branży mięsnej nie ominie konsolidacja. - Jest dziś bardzo rozdrobniona - ocenia prezes Czemiel. Zmiany będą jednak trudne. Małe przedsiębiorstwa, choć nie wytrzymują presji konkurencji, nie chcą myśleć o połączeniu lub przejęciu. Ich właściciele są emocjonalnie związani z tym, co tworzyli przez ostatnie dwadzieścia lat. - Ale prawa ekonomii są nieubłagane. Średnim firmom, bez dokapitalizowania, będzie coraz ciężej - mówi L. Czemiel.

Reklama
Reklama

Czy wobec tego PMB zamierza przejmować konkurentów lub samemu szukać inwestora? - Rozwijamy się wzorowo i na razie nie widzę nagłej potrzeby zasilenia firmy kapitałem - ocenia prezes. Trudno jednak przewidzieć, co będzie się działo na rynku za kilka lat. Prezes nie wyklucza, że w przyszłości zainteresuje go oferta przejęcia któregoś z obecnych konkurentów. - Na pewno będziemy rozważać każdy sensowny wariant - zapewnia.

Giełda na horyzoncie

Na ewentualne przejęcia potrzebne są jednak pieniądze. Skąd PMB je weźmie? Na razie firma sama generuje gotówkę potrzebną do bieżącej działalności. - Kondycja finansowa naszej firmy jest dziś najlepsza w historii - podkreśla L. Czemiel. Przypomina, że jeszcze kilka lat temu PMB generowało potężne straty i groziła mu upadłość. W latach 1998-2002, poprzedzających prywatyzację, skumulowana strata netto wynosiła 56,6 mln zł. Teraz jest lepiej. Zarząd szacuje, że przychody przekroczą w tym roku 300 mln zł. Spółka zarobi przy tym na czysto 3 mln zł. Dobre wyniki to m.in. efekt inwestycji. W latach 2002-2005 PMB wydało na nie 4,5 mln zł. W tym roku powinno to być 5 mln zł. PMB korzysta przy tym z programów pomocowych UE.

Leszek Czemiel nie kryje, że myśli czasem o szukaniu kapitału na GPW. - Mogłoby do tego dojść w ciągu najbliższych kilku lat - przewiduje. Trudno na razie określić, na jaki cel spółka mogłaby przeznaczyć pozyskane w ten sposób pieniądze. Przejęcie czy rozbudowa linii produkcyjnej? Zdaniem prezesa, każda ewentualność jest dziś prawdopodobna.

Prezes Leszek Czemiel

podaje, że marka PMB jest - obok Morlin,

Reklama
Reklama

Sokołowa i Krakusa - jednym z najsilniejszych polskich znaków mięsnych. Spółka firmuje nią swoje wyroby w kraju i za granicą.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama