Jutro ministrowie finansów państw Unii Europejskiej mają wydać negatywną opinię o polskim budżecie. Zgodnie z najnowszymi prognozami Komisji Europejskiej, Polsce nie uda się w przyszłym roku obniżyć deficytu sektora rządowego i samorządowego do poziomu 3 proc. PKB, wymaganego w traktacie z Maastricht. Bruksela szacuje, że niedobór, po uwzględnieniu transferów do funduszy emerytalnych, osiągnie 4 proc. PKB. Polski rząd oceniał dotychczas, że będzie to 3,7 proc. Przygotowywany na środę najnowszy program konwergencji może zawierać nieco lepsze szacunki.

W lipcu 2004 r. UE zobowiązała Polskę do obniżenia deficytu budżetu, liczonego bez dopłat do funduszy, do 1,5 proc. PKB. Po dodaniu kosztów reformy emerytalnej jest to 3,5 proc. PKB. Taki też niedobór byłby tymczasowo do zaakceptowania przez Brukselę.

Komisja różni się jednak z Polską w ocenie przyszłych wpływów podatkowych i wydatków samorządów. Dlatego też Ecofin zdecyduje o rozpoczęciu wobec nas drugiego etapu tzw. procedury nadmiernego deficytu. Zgodnie z nią, Rada Europejka będzie mogła wezwać Polskę do redukcji deficytu w ustalonym terminie. Joaquín Almunia, komisarz ds. polityki gospodarczej i pieniężnej, zapowiedział nie tak dawno, że nie będzie on odległy. Ministerstwo Finansów ocenia, że gotowe jest "zejść" z niedoborem sektora poniżej 3 proc. PKB do końca 2009 roku.

Ekonomiści są przekonani, że daleko jeszcze do tego, by Bruksela nałożyła na Polskę kary finansowe. W procedurze nadmiernego deficytu są jeszcze Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Węgry, Słowacja, Czechy, Grecja i Malta. Wicepremier Zyta Gilowska będzie przekonywać w Brukseli, że Polska jest bliska osiągnięcia wymaganego przez Unię wyniku budżetu w 2007 roku.