Reklama

Dobre szkolnictwo ważniejsze niż data przyjęcia euro

Rozmowa "Parkietu" Z Angelem Gurrią, sekretarzem generalnym OECD, rozmawia Andrzej Karpowicz

Publikacja: 27.11.2006 09:16

Ekonomiści twierdzą, że w przyszłym roku światowa gospodarka zwolni. Polska również może wpasować się w ten trend. Co powinniśmy zrobić, by utrzymać wysoką dynamikę wzrostu PKB?

Przede wszystkim trzeba starać się zmniejszać deficyt budżetowy, bo stabilność makroekonomiczna to podstawa. Państwo powinno efektywniej kontrolować prywatne spółki. Niezbędne są liberalne regulacje, które przełożą się na wzrost liczby zakładanych przedsiębiorstw i wpłyną na rozwój rynków kapitałowych. Przyspieszenie procesu prywatyzacyjnego jest również wskazane.

Szczególną uwagę zwracamy na edukację. W badaniach przeprowadzonych przez OECD w ramach programu PISA, którego zadaniem jest analizowanie umiejętności uczniów w różnych krajach, Polska wciąż wypada słabo, choć są postępy. Nie należy się jednak skupiać tylko na szkołach podstawowych i liceach. Niezmiernie ważne jest, by osoby, które już dysponują tytułem magistra, dalej się rozwijały. Dzięki temu, w momencie gdy osiągną wiek 55 lat, pracodawca nie będzie się starał zastąpić ich młodszymi osobami. Ci, którzy wchodzą dopiero na rynek pracy, też wymagają jednak uwagi. Inwestując w edukację, zwiększamy poziom aktywności zawodowej całego społeczeństwa i możemy liczyć na szybszy wzrost PKB.

Czy Polska może przegrać konkurencję o bezpośrednie inwestycje zagraniczne z Bułgarią i Rumunią, które w przededniu wejścia do Unii budzą coraz większe zainteresowanie?

Polsce nie uda się wygrać z tymi krajami ceną siły roboczej. W zamian trzeba postawić na jej jakość. Przejrzyste i przewidywalne prawo to kolejny warunek stawiany przez zagranicznych inwestorów. Stabilność waluty i rozwinięta infrastruktura również nie są bez znaczenia.

Reklama
Reklama

W Polsce w 2010 r. ma się odbyć referendum, w którym obywatele zdecydują, czy chcą zamienić złotówkę na euro. Na Słowacji możliwe, że już rok wcześniej będzie się płacić we wspólnej walucie. Czy nie powinniśmy pójść tropem naszego południowego sąsiada i starać się wejść do strefy euro jak najszybciej?

Nie. Wspólną walutę trzeba przyjąć wtedy, kiedy kraj jest na to gotowy. Niska inflacja nie oznacza, że należy się spieszyć i korzystać z okazji zanim wzrośnie. Zalecam poczekać do momentu, kiedy będzie jasne, że nagły wzrost cen jest wykluczony. Pod "rządami" wspólnej waluty, kraj, który boryka się z wyższą inflacją, niż inne państwa Unii, traci na konkurencyjności.

Dyscyplina i narzucenie sobie określonej strategii, to bardzo dobra rzecz, ale należy być pewnym, że jest się gotowym do sprostania wyzwaniu. Dotyczy to tak parlamentu, rządu jak i zwykłych ludzi oraz firm, w których pracują. Wejść do strefy euro jest bardzo trudno, ale wyjść z niej jest praktycznie niemożliwością.

Skoro uważa Pan, że inflacja może stanowić zagrożenie dla Polski, to bank centralny powinien podnosić stopy procentowe?

Międzynarodowy Fundusz Walutowy przykłada dużą wagę do poziomu cen i zachęca kraje, by w miarę wzrostu inflacji podnosiły stopy procentowe. W Polsce inflacja teraz jest niska, ale nie oznacza to, że nie wzrośnie. My w OECD nie naciskamy jednak na wasz bank centralny, by podnosił koszt kredytu. Trzeba poczekać, aż stabilność cen się ukonstytuuje w naturalny sposób. Gdy ten warunek zostanie osiągnięty i budżet nie będzie wykazywał deficytu, to przyjdzie czas na euro.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama