Zapowiada się, że będzie to dla banków najlepszy rok w historii. W każdym z zakończonych już kwartałów indeks WIG Banki rósł bardziej, niż wskazywałyby na to średnie osiągnięcia z całej historii. I tak w pierwszym kwartale podskoczył 12,4 proc., gdy przeciętnie w latach 1997-2005 zyskiwał w pierwszych trzech miesiącach roku 8,3 proc. W kolejnym kwartale dołożył 4 proc. (wobec średniego osiągnięcia z poprzednich lat w wysokości 1,6 proc.), wreszcie od ostatniej sesji czerwca do zakończenia września wzrósł 6,4 proc. (średnia 0,4 proc.). Po przekroczeniu połowy ostatniego kwartału WIG Banki jest na plusie 11,9 proc. i o 2,6 pkt proc. bije historyczną przeciętną.
Uwagę zwraca zwyżka notowań PKO BP. Na zamknięcie czwartkowej sesji walory największej krajowej spółki kosztowały 42,77 zł i były najdroższe w historii. Notowaniom nie zaszkodził niedawny debiut akcji pracowniczych. Z jednej strony to potwierdza, że najwięksi inwestorzy więcej uwagi poświęcają bankom niż spółkom cyklicznym (jak np. firmy surowcowe), z drugiej ostrzega przed rychłą korektą. Wprawdzie z punktu widzenia analizy technicznej wybicie z konsolidacji w górę jest sygnałem dalszej zwyżki, ale PKO BP to dość "ciężki" papier. Dotychczas szybsze wyskoki w gó-
rę - we wrześniu 2005 i w kwietniu 2006 roku - kończyły się gwałtownym zwrotem i spadkiem kursu średnio o 19 proc.
Zyski tłumaczą zwyżkę
O wielu spółkach można powiedzieć, że są przewartościowane, ale nie o bankach (przynajmniej tych największych). Ostatnio kilkakrotnie w codziennych komentarzach pisaliśmy, że krajowe banki są drogie, jeśli porównać je do regionalnych konkurentów. Biorąc pod uwagę jak krajowe banki wyceniane są na tle wskaźników z przeszłości, taki wniosek jest trudno obronić. Przed publikacją raportów kwartalnych akcje w branży notowane były 10 proc. powyżej poziomów usprawiedliwionych historycznie, ale najwyższe zyski w historii całkowicie zredukowały tę nierównowagę. Teraz banki wyceniane są 5 proc. powyżej neutralnego poziomu, co w trakcie hossy trudno uznać za stan przewartościowania. Trzy największe korekty, które miały miejsce po 2003 roku (WIG Banki tracił w ich trakcie średnio 18,6 proc.), rozpoczynały się w momencie, kiedy odchylenie wynosiło przynajmniej 20 proc.