W latach 2004-2005 prezesem Strzelca był Adam Brodowski. Był jednocześnie jego najwiźkszym akcjonariuszem. Razem z żoną kontrolował około 25 proc. głosów. Przyznaje, że udzielał już policji wyjaśnień w sprawie polityki informacyjnej zarządu.
Prokuratura nie podaje dokładnie, jakie zarzuty sformułował były akcjonariusz Strzelca. A. Brodowski ujawnia jednak, że sprawa dotyczy przede wszystkim prognozy wyników finansowych na 2004 r., które spółka umieściła w prospekcie emisyjnym. Strzelec przeprowadzał wtedy ratunkową emisję obligacji zamiennych na akcje. W styczniu 2004 r. zarząd wydał prognozę, która zakładała osiągnięcie przez firmę 4,6 mln zł zysku w całym roku. W listopadzie skorygowała ją w dół, do 2,2 mln zł. Po wynikach za IV kwartał 2004 r. spółka wykazała jednak 8,3 mln zł straty. Ostatecznie w raporcie rocznym zaprezentowała ponad 88 mln zł straty w 2004 r. Za rozbieżność między prognozami a faktycznymi wynikami Strzelec został ukarany przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. Musiał zapłacić 400 tys. zł kary.
Strzelec też pozywa
Teraz karę może nałożyć również sąd. A. Brodowski broni się. - Nie mam sobie nic do zarzucenia - twierdzi. Podkreśla, że działał w dobrej wierze, a spółka bez problemu wykonałaby prognozy, gdyby dysponowała określoną ilością środków obrotowych. A tych, mimo przeprowadzonej emisji, nie miała. - Przeszkodziło nam Pekao, które zajęło nasz rachunek bankowy - tłumaczy Adam Brodowski. Zdaniem byłego prezesa, gdyby bank zrobił to choćby dzień później, spółka miałaby szansę wyjść z kłopotów obronną ręką. Na dodatek, A. Brodowski twierdzi, że bank mylnie obliczył należne mu odsetki. Twierdzi, że były o wiele za wysokie. W tej sprawie Strzelec zamierza się procesować z Pekao. W lutym złożył w prokuraturze zawiadomienie. Czeka na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy.
W planach kolejna emisja
Strzelec szykuje teraz akcjonariuszom kolejną emisję akcji. Chce sprzedać 150 mln papierów. Jutro odbędzie się druga część NWZA w tej sprawie. Poprzednia została przerwana, zanim doszło do jakiegokolwiek głosowania. Akcjonariusze nie mogli dojść do porozumienia w sprawie ewentualnego przyznania prawa poboru. Rada nadzorcza cały czas debatuje nad tą kwestią. Do wczoraj nie udało jej się wypracować wspólnego stanowiska. Adam Brodowski, który jest szefem rady nadzorczej, zapewnia jednak, że porozumienie będzie jeszcze przed środowym walnym. Powinno ono zatem przynieść rozstrzygnięcie w sprawie podwyższenia kapitału.