Po raz kolejny w ciągu ostatnich kilku sesji warszawskiej giełdy wzmożonym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się walory Banku Austria Creditanstalt. Wczoraj handel akcjami austriackiego banku przekroczył 16,5 mln zł, a kurs spadł o 1,43 proc., do poziomu 414 zł.

Giełdowa kapitalizacja BACA to ponad 60 mld zł i obroty na poziomie kilkunastu milionów złotych nie powinny być specjalną sensacją. Nie zmienia to faktu, że już dawno nie było tak dużej aktywności inwestorów na walorach tej spółki - ostatni raz zdarzyło się to w grudniu ub.r., kiedy akcje austriackiego banku skupował jego włoski inwestor, UniCredit. Średnio dzienne obroty akcjami BACA w Warszawie nie przekraczają kilkudziesięciu tysięcy złotych. To pochodna faktu, że w wolnym obrocie znajduje się zaledwie pięć procent akcji BACA. Resztę kontroluje UniCredit, a lwia część handlu akcjami austriackiego banku odbywa się nie w Warszawie, ale na giełdzie wiedeńskiej. Skąd więc wzrost obrotów akcjami BACA na GPW?

- Zbliża się koniec roku, a to tradycyjnie czas przebudowywania portfeli przez inwestorów instytucjonalnych. Walory BACA ze względu na niską płynność nie są już tak atrakcyjne,jak jeszcze rok temu. Jeden z inwestorów zdecydował się najwidoczniej ich pozbyć. Stąd wyższa podaż akcji austriackiego banku w Warszawie w ostatnich dniach - zauważa jeden z analityków. Jego słowa zdaje się potwierdzać struktura wczorajszych obrotów - cały handel na walorach BACA ustawiło w praktyce pięć, najprawdopodobniej wcześniej umówionych, transakcji.

Być może to łabędzi śpiew BACA na warszawskiej giełdzie. Zgodnie z deklaracją prezesa UniCredit Alessandro Profumo, walory włoskiej grupy mają docelowo zastąpić papiery Banku Austria.