Reklama

Więcej konkurencji w handlu energią

Zmiany spowodowane wprowadzeniem rządowego "Programu dla elektroenergetyki" to niejedyne przekształcenia w tej branży. Dodatkowe wymogi nakłada na nas Unia Europejska. Chodzi o otwarcie rynku i wzmacnianie (a czasem tworzenie od nowa) mechanizmów konkurencyjnych. W jaki sposób to nastąpi?

Publikacja: 29.11.2006 08:47

Kluczową datą będzie 1 lipca 2007 r. Tego dnia wszyscy odbiorcy energii elektrycznej (łącznie z gospodarstwami domowymi) zyskają prawo wyboru firmy, która dostarcza im prąd. Tyle teorii. Już od 2004 r. mogą to bowiem robić wszystkie przedsiębiorstwa. Jest ich w Polsce grubo ponad półtora miliona, natomiast dostawcę zmieniło zaledwie kilkadziesiąt firm. Dlatego - chociaż w przyszłym roku prawo wyboru dostawcy energii dostanie ok. 15 mln gospodarstw domowych - nie wiadomo, jaka część z nich zdecyduje się na zmianę.

W branży energetycznej często słychać opinie, że spółki dystrybucyjne będą blokować liberalizacje rynku w obawie o utratę klientów. Jednak przepisy nieuchronnie zaczną obowiązywać w połowie przyszłego roku.

Spółki dystrybucyjne czekają też większe wyzwania - muszą zmienić strukturę organizacyjną.

Co się będzie działo?

Teraz w Polsce działa 14 spółek dystrybucyjnych. Właścicielem dwunastu z nich jest Skarb Państwa, a dwie (warszawski STOEN i RWE Vattenfall) sprywatyzowano. Zakłady energetyczne, będące spółkami dystrybucyjnymi, zajmują się transportem energii elektrycznej do odbiorców. Teraz łączą dwie funkcje: dostarczają energię i ją sprzedają, a zgodnie z dyrektywą 2003/54/WE i zmienionym polskim prawem energetycznym, nie będzie im wolno tego robić. Dlatego spółki dystrybucyjne mają nieco ponad siedem miesięcy, aby się przekształcić. Na to, w jaki sposób ma się to odbyć, są różne pomysły. Ogólna zasada jest wszędzie ta sama: utworzyć niezależne podmioty zajmujące się wyłącznie dystrybucją - po to, aby dać wszystkim spółkom energetycznym równe prawa w dostępie do ich usług i sieci. Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Skarbu Państwa, przekształcenia te będą odbywały się równocześnie z łączeniem spółek w cztery grupy energetyczne.

Reklama
Reklama

Dużo zależy od właściciela

Wydzielenie Operatora Systemu Dystrybucyjnego (OSD), w zależności od struktury firmy, może następować w różny sposób. W przedsiębiorstwach sprywatyzowanych będzie to polegać na wydzieleniu z dotychczasowej spółki dystrybucyjnej działalności obrotu i podporządkowaniu nowego przedsiębiorstwa bezpośrednio grupie kapitałowej.

W przedsiębiorstwach należących w całości do państwa przewidziano inną formę przekształceń. Trwają teraz intensywne prace nad architekturą Grupy Energetycznej Południe. Resort skarbu chce, aby udziały tego koncernu jako pierwsze - już w 2007 roku - trafiły na warszawską giełdę. Dlatego bardzo ważne jest jak najszybsze ustalenie struktury własnościowej grupy. W jej skład wejdą dwie spółki dystrybucyjne: Enion i Energia-Pro. Chociaż przedstawiciele rządu zapewniają, że trwają analizy prawne i ekonomiczne wydzielenia Operatorów Systemu Dystrybucyjnego, a żadne wiążące decyzje jeszcze nie zapadły, to znamy już najbardziej prawdopodobny scenariusz. Właściciel, czyli Skarb Państwa, utworzy spółkę portfelową, w której obejmie większościowe udziały. Później spółka ta (nazywana roboczo Grupą Południe) wydzieli obrót ze spółek dystrybucyjnych, które wtedy będą mogły utworzyć OSD. Trzeba będzie również wydzielić działalność handlową z przedsiębiorstwa wytwórczego (to również nie będzie wkrótce dozwolone). W ten sposób powstanie firma zajmująca się obrotem handlowym i detalicznym.

Gigant komplikuje sprawę

O wiele bardziej skomplikowana sytuacja wystąpi w Polskiej Grupie Energetycznej. W niej ma się znaleźć aż osiem firm dystrybucyjnych. Co więcej, Polskie Sieci Elektroenergetyczne-Operator - spółka córka PSE - muszą się oddzielić od grupy. Zgodnie z ustaleniami rządu, firma ta stanie się jednoosobową spółką Skarbu Państwa.W jaki sposób może się odbyć rozdzielenie dystrybucji od sprzedaży energią elektryczną w tak dużej grupie? Przesądzone jest już to, że spółki zajmujące się obsługą sieci dystrybucyjnych zostaną wydzielone razem z majątkiem. Początkowo rozważano np. dzierżawę sieci. Okazuje się jednak, że byłoby to rozwiązanie nieefektywne. Po pierwsze - ze względu na to, że generuje ono dodatkowe koszty. Po drugie - OSD odpowiada za eksploatację i remonty sieci dystrybucyjnej, więc jego pracownicy muszą mieć łatwy dostęp do urządzeń, za których stan są odpowiedzialni. Natomiast za handel energią elektryczną w imieniu całej grupy odpowiedzialny będzie jeden podmiot.

Podobne zmiany nastąpią w Grupie Południowej oraz Północnej. Chodzi o to, aby Operatorowi Systemu Dystrybucyjnego zapewnić faktyczną niezależność prawną i organizacyjną. Zdaniem przedstawicieli Urzędu Regulacji Energetyki, powinno to dotyczyć nie tylko działalności operacyjnej spółki, lecz także procesów inwestycyjnych. Między spółkami zajmującymi się handlem oraz przesyłem energii elektrycznej będą mogły istnieć relacje "siostra-siostra", ale wykluczone będzie np. posiadanie nawzajem swoich udziałów. Będą musiały się zmienić statuty spółek i zasady nadzoru właścicielskiego. Wszystkie te działania mają wyeliminować występujący obecnie mechanizm subsydiowania skrośnego. Nie tylko zaburza on wolną konkurencję. Można wręcz powiedzieć, że wyklucza jej istnienie. W jaki sposób?

Reklama
Reklama

Koniec z dopłacaniem

Subsydiowanie skrośne polega na pokrywaniu kosztów wynikających z jednego rodzaju działalności prowadzonej przez przedsiębiorstwo - przychodami pochodzącymi z innego rodzaju działalności. W praktyce wygląda to tak, że obecnie spółki dystrybucyjne ustalają swoje marże w oparciu o taryfy, które zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki. Dobierają jednak stawki w taki sposób, że na sprzedaży prądu nie zarabiają wcale albo bardzo mało. Za to niższe przychody ze sprzedaży rekompensują sobie wyższymi opłatami za przesył. W takich warunkach mogą być pewne, że nie znajdzie się na ich terenie przedsiębiorstwo, które zaoferuje konsumentom energię po niższych (konkurencyjnych) cenach.

Prawo może nie wystarczyć

Czy możemy powiedzieć, że jeśli do lipca 2007 r. operatorzy systemów dystrybucyjnych zostaną rozdzieleni, to na polskim rynku energii od razu zwiększy się konkurencja? Niestety, nie można tego określić. Część przedstawicieli branży uważa, że chociaż spółki się rozdzielą, to ich siedziby pozostaną te same, dotychczasowi współpracownicy też się nie zmienią. Jednym słowem - zmiany prawne mogą pozostać zmianami tylko na papierze.

Ważna będzie także postawa konsumentów. A jak pokazują badania, niewielu z nich wie na razie, że w przyszłym roku nastąpi pełne otwarcie rynku energii w Polsce i że będą mogli wybierać dostawcę prądu, który zaoferuje im najkorzystniejsze warunki. Przynajmniej teoretycznie wybór ten nie będzie ograniczony terytorialnie. Liberalizacja unijnego rynku energii oznacza przecież, że zagraniczne firmy też będą mogły u nas zaoferować swoje usługi. W praktyce jednak nie będzie to łatwe. Między innymi dlatego, że ceny energii w Polsce są o wiele niższe niż w Unii i pod tym względem w najbliższych czasach trudno będzie z nami konkurować.

Komentarz

Reklama
Reklama

Maciej Lasota

Centrum Kompetencyjne Energetyka, SPIN SA

Zachowania klientów będą zależeć od taryf i jakości obsługi

Zmiany w branży energetycznej, nadchodzące szybkimi krokami, to poważne wyzwanie dla wszystkich pomiotów działających na rynku.

Konsolidacja podmiotów, powszechność zasady TPA

Reklama
Reklama

(Third Party Access) od 1 lipca 2007 r., deregulacja i implementacja dyrektyw unijnych powodują, że realizacja w jednym niemal czasie wszystkich zadań na tak wielu frontach jest bardzo poważnym zadaniem.

Podmioty działające na rynku energii będą musiały zastosować wiele skomplikowanych systemów informatycznych. Wyzwania związane z masową obsługą klientów (zgodnie z zasadą TPA), współpraca między sprzedawcą i dystrybutorem jako oddzielnymi podmiotami gospodarczymi - wnoszą nową jakość, nieznaną w dotychczasowym działaniu zakładów i koncernów energetycznych czy gazowniczych.

Wprowadzenie zasady konkurencji na tym rynku spowoduje w perspektywie kilku lat obniżenie kosztów energii dla odbiorców

końcowych oraz podniesienie jakości obsługi. Podobne zjawiska miały miejsce na rynku operatorów telefonii komórkowej i po latach możemy stwierdzić, że koszty rozmów telefonicznych spadły zasadniczo dzięki nowym abonentom (efekt skali) oraz dzięki ciągłej konkurencji

operatorów.

Reklama
Reklama

Na rynku energetycznym wzrostu liczby odbiorców nie należy się

raczej spodziewać, więc istotnym czynnikiem, który będzie miał wpływ na zachowania klientów, będą korzystne taryfy i jakość obsługi. Patrząc na te zjawiska z informatycznego punktu widzenia, niezbędne staną się inwestycje w m.in. narzędzia do zarządzania kontaktami z klientami, zarządzania procesami, wymiany i integracji danych, hurtownie danych wraz z narzędziami analitycznymi do tworzenia nowych taryf, a także narzędzia do zarządzania majątkiem sieciowym. Niektóre z nich są stosowane od wielu lat, niemniej jednak nabiorą innego znaczenia (to zaś oznacza, że potrzebny będzie dodatkowy nakład pracy na dostosowanie ich do nowych procesów biznesowych).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama