Kluczową datą będzie 1 lipca 2007 r. Tego dnia wszyscy odbiorcy energii elektrycznej (łącznie z gospodarstwami domowymi) zyskają prawo wyboru firmy, która dostarcza im prąd. Tyle teorii. Już od 2004 r. mogą to bowiem robić wszystkie przedsiębiorstwa. Jest ich w Polsce grubo ponad półtora miliona, natomiast dostawcę zmieniło zaledwie kilkadziesiąt firm. Dlatego - chociaż w przyszłym roku prawo wyboru dostawcy energii dostanie ok. 15 mln gospodarstw domowych - nie wiadomo, jaka część z nich zdecyduje się na zmianę.
W branży energetycznej często słychać opinie, że spółki dystrybucyjne będą blokować liberalizacje rynku w obawie o utratę klientów. Jednak przepisy nieuchronnie zaczną obowiązywać w połowie przyszłego roku.
Spółki dystrybucyjne czekają też większe wyzwania - muszą zmienić strukturę organizacyjną.
Co się będzie działo?
Teraz w Polsce działa 14 spółek dystrybucyjnych. Właścicielem dwunastu z nich jest Skarb Państwa, a dwie (warszawski STOEN i RWE Vattenfall) sprywatyzowano. Zakłady energetyczne, będące spółkami dystrybucyjnymi, zajmują się transportem energii elektrycznej do odbiorców. Teraz łączą dwie funkcje: dostarczają energię i ją sprzedają, a zgodnie z dyrektywą 2003/54/WE i zmienionym polskim prawem energetycznym, nie będzie im wolno tego robić. Dlatego spółki dystrybucyjne mają nieco ponad siedem miesięcy, aby się przekształcić. Na to, w jaki sposób ma się to odbyć, są różne pomysły. Ogólna zasada jest wszędzie ta sama: utworzyć niezależne podmioty zajmujące się wyłącznie dystrybucją - po to, aby dać wszystkim spółkom energetycznym równe prawa w dostępie do ich usług i sieci. Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Skarbu Państwa, przekształcenia te będą odbywały się równocześnie z łączeniem spółek w cztery grupy energetyczne.