Polski rząd zastanowić się powinien nad dalszym obniżeniem stawki CIT (19 proc.), mimo że od 2004 r. należy ona do jednych z najniższych w Europie - wynika z raportu firmy doradczej KPMG. Jej eksperci od kilkunastu lat porównują przepisy podatkowe w kilkudziesięciu krajach. Okazuje się, że średni globalny poziom CIT zmniejszył się z 38 proc. w 1993 r. do 27,1 proc. obecnie. To dowód na to, że państwa zabiegają o inwestorów, redukując stawki. W ostatniej dekadzie najdalej idącą obniżkę wdrożyła Irlandia (z 40 do 12,5 proc.). Także Polsce udało się "zejść" ze stawką o 21 pkt proc.

Konkurencja jednak "nie śpi". Nową propozycję dla przedsiębiorców przygotowują Niemcy (od 2008 r. taksa wyniesie 29 proc., zamiast obecnych 38,4 proc.). Odważną reformę szykuje Bułgaria (obniżenie stawki CIT z 15 do 10 proc.).

Specjaliści uważają, że coraz mniejszy podatek w krajach regionu może zachęcić inwestorów do lokowania produkcji i usług poza Polską. - Międzynarodowe koncerny zatrudniają sztaby osób, które odpowiadają za optymalizację podatkową i zmniejszanie obciążeń w skali globalnej. Niższy CIT umożliwia pokazanie lepszych wyników firmy - twierdzi Peter Kay, szef działu doradztwa podatkowego KPMG. Uspokaja jednak, że wysokość podatku to nie wszystko. - Pod uwagę brana jest cała infrastruktura gospodarcza kraju. Pokazała to Irlandia, która przyciągnęła inwestycje nie tylko niskim CIT, ale również sprawnością urzędów i coraz lepszymi systemami komunikacji - dodaje.

Obniżanie podatku od osób prawnych ma jednak swoje granice. Eksperci KPMG przypominają, że koszty jego ściągania są wysokie - z uwagi na liczne odwołania od decyzji urzędów skarbowych oraz zaawansowane techniki rachunkowe, stosowane przez duże firmy. Im mniejsza stawka, tym podatek jest mniej opłacalny.

W przyszłym roku CIT ma przynieść polskiemu budżetowi 22 mld zł - mniej niż 10 proc. wszystkich dochodów.